Dręczyciel - boska książka Penelope Douglas

Dodaj napis  
Dręczyciel
Penelope Douglas
Wydawnictwo Editiored
Liczba stron: 305
Data wydania: 15.02.2017r.

Musicie wiedzieć, że Penelope to moja nowa ulubiona autorka. :D

Tate, dziewczyna prześladowana przez swojego byłego przyjaciela, coraz bardziej nie może znieść upokorzeń, które rzuca w nią Jared i jego przyjaciel Madoc. Jared i Tate byli przyjaciółmi, którzy byli nierozłączni, wspierali się w trudnych chwilach, wzajemnie rozśmieszali i wiedzieli o sobie wszystko. Gdy Jared wrócił z wakacji od ojca... był całkiem inny. Tak zaczęło się piekło Tate.

Tate to silna i mocna dziewczyna, która chyba stała się moim kolejnym autorytetem. Naprawdę, to jak odpierała atak ze strony Jareda, spowodowało, że za każdym razem byłam pod wrażeniem i myślałam: "Jejku, ale dziewczyna jest sprytna!" Miała refleks, szybko myślała i załatwiała sprawę. Po przyjeździe z Francji miała swoje priorytety i nikt nie mógł już wchodzić w jej drogę. Utarczki z Jaredem trwały. Dziewczyna była pewna siebie i nie dała się. Gdy urządzał imprezę, w sąsiednim domu, w którym mieszkał, potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce i poradzić sobie z natrętem. Plus dla Tate. Uwielbiam tą dziewczynę.

Nie mogła jednak dłużej wytrzymać tej presji. Zbyt mocno tęskniła za przyjacielem, który teraz jej nienawidził i równie dobrze mogłaby dla niego nie żyć. Wyczerpana wygłosiła przemowę, która przełamała lody.

Czytając tę książkę... naprawdę czułam w sobie emocje, które czuła Tate, tak jakbym była nią, przesiąknęłam jej emocjami. Czułam strach, przerażenie i adrenalinę, którą czuła ona, gdy była w pobliżu Jareda. Działał na nią w sposób, który sprawiał u niej nieśmiałość, jednak jej nie okazywała. Stresował ją, ale zachowywała refleks.

Wiedziałam, że coś się działo podczas pobytu na wakacjach u ojca Jareda. Nawet się domyślałam. I zgadłam. Przewidziałam to, jednak nie widzę w tym jako takiego minusa. Zrozumiałam wszystko. Jednak myślę, że jego zachowanie wobec Tate czasami było zbyt mocne. Szczególnie słowa. Jednak emocje i nacisk Tate wygrały. Uczucia wygrały. Oraz niemożność powstrzymania się. Zakochałam się w tej książce całą sobą, ponieważ historia została przepięknie przedstawiona. Bohaterowie poznają się na nowo, lecz zaufanie często jest pod pytajnikiem, a nawet zostaje zachwiane. Nie wiadomo komu ufać i komu wierzyć, w kogo pokładać nadzieję. Jednak na to potrzeba czasu.

Jedynym minusem było dla mnie przedstawienie liceum. Ludzie w niej byli sprośni, wredni, przedstawieni jako osoby nieszanujące drugiego człowieka i własnego ciała. Wszystkie dziewczyny lecą na jednego chłopaka, a chłopaki biorą je z przyjemnością. Rozpuszczanie wrednych plotek na całą szkołę, też wydaje mi się zbyt przedstawione, szczególnie nieodpowiednie treści wysyłane do całej szkoły jednym smsem. Jednak to nie umniejsza wartości książki... ponieważ sama w sobie jest genialna. Przekazuje pewne wartości.

Kocham i proszę o więcej!
 


NAJLEPSZE CYTATY!

 

"Płakałam przez ciebie już niezliczoną ilość razy - uniosłam ku niemu powoli środkowy
palec i zapytałam.
- Wiesz co to jest?- poklepałam środkowym palcem kąt mego oka.
- To ja,ocierająca ostatnią łzę, jaką dostaniesz."

"Wczoraj minęło. Jutro jeszcze nie nadeszło.
Mamy tylko dziś."

"Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza. Myślałam, że palanci jeżdżą tylko niemieckimi samochodami, ale okazało się, że dupki w Mustangach też mogą zostawić blizny."

"Czy nie nadeszła pora, byś zaczęła walczyć?"

  "Chcę być jednym z twoich kół ratunkowych. Chcę, żebyś mnie potrzebowała."

"Na litość boską, kocham cię bardziej niż samego siebie, bardziej niż własną rodzinę. Nie chcę iść przez życie bez ciebie."

"Nie ukrywaj się przede mną i nie każ mi się ukrywać."



   
Czytaj dalej »

Requiem - Lauren Oliver. Finał trylogii. Jak wypadło?

Dodaj napis

Requiem
Lauren Oliver
Wydawnictwo Moondrive
Data wydania: 20.03.2013r.
Liczba stron:  392

Poprzednie tomy:
1)  Delirium (to pierwszy post na tym blogu, który się pojawił :))
2) Pandemonium 


Pierwsza część zakończyła się z przytupem. Druga część zakończyła się z przytupem. Trzecia część zakończyła się... no właśnie.

Myślę, że po zakończeniu drugiej części nie takiej relacji zdarzeń spodziewałam się w ostatniej części książki. Po pierwsze... wiedziałam, że Alex będzie złamany, jego dusza będzie ciemna, jednak potem już chyba nie o to chodziło. Bardzo się zdziwiłam, że właśnie takich słów użył do powiedzenia Lenie o tym co czuje. Bardzo się zdziwiłam, gdy ją ignorował. Miał gdzieś. Ale mógł z innymi normalnie rozmawiać. Szczególnie z taką jedną osobą. Tym bardziej się zdziwiłam dosłownie na ostatnich stronach książki kiedy nagle... wszystko było inaczej! Po prostu to mnie zostawiło z poczuciem takiej dezorientacji. No bo nic nie zostało wyjaśnione! Dlaczego tak się zachowuje, jego powody, nic! I takie bum!

Książka przeplata rozdziały z Leną i Haną. Przyznaję, że często się nudziłam na rozdziałach z Haną jednak potem... zrozumiałam o co chodzi. Zrozumiałam, że Hana walczy z tym co z niej zrobiono po zabiegu. Wydaje się być zdezorientowana. Ale również dodatkowo jej rozdziały pokazały cele nowego burmistrza - jej przyszłego męża. Pokazały jak ludzie wyleczeni są brutalni, nie mają uczuć ani skrupułów. Nie zawahają się przed niczym. Lauren Oliver pokazała w tej książce nowy aspekt całego tego rządu i jego wpływu oraz tego podziału na wyleczonych i Odmieńców. Ale nie tylko. Pokazała wszystko od bardziej czarnej strony. Nie tylko w Kryptach jest piekło. Teraz także rozpoczyna się rzeź Odmieńców, a uciec jest niestety bardzo ciężko.

Zdaję sobie sprawę, że piszę coś nie po kolei, ale muszę się wypisać zanim zapomnę. :D Co do Juliana. Uwielbiam tego chłopaka. Jest taki kochany jak Alex. Po prostu... naprawdę go lubię. I bardzo kibicowałam Lenie, by mogła z nim być. W sumie byłam rozdarta kogo powinna wybrać, ale zostawiłam ten wybór jej... bo ja bym była szczęśliwa jakby wybrała i tego i tego. Więc w tej książce Julian pokazuje się od bardzo słodkiej i opiekuńczej strony. Zakochałam się w nim. Ciągle martwi się o Lenę, jej samopoczucie, tuli ją co noc do siebie... A Lena nie wie co robić, bo Alex i jego zachowanie... pierwsza miłość... a z drugiej strony nowa miłość... piękna troska. Cóż. W końcu się dowiadujemy co wybrała.

Szkoda, że w tej części tak mało jest samego Alexa i Juliana. Jakoś w pierwszej części było dużo Alexa, w drugiej Juliana, ale w tym samym czasie autorka wplatała fabułę, wyjaśniała o co chodzi z tą delirią itp. W 3. części czuję jakby troszkę było zbyt dużo niepotrzebnych informacji. Nie zbyt dużo ale troszkę. Albo chociaż wolałabym po prostu więcej Alexa i Juliana.

I chciałam też powiedzieć, że te książki nie były łatwe w czytaniu. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę, jak smutno i było za każdym razem czytając je, jak mi coś ciążyło i współczułam bardzo bohaterom. Bo tak cierpieli, tyle znosili, żyli w okropnych warunkach, a jednak dalej mieli waleczne serca, ciągle pałali do walki bez zawahania. Walczyli o coś, co prawdopodobnie zawsze miało być takie same. Wiem, że ja nie byłabym taka odważna. Wiem, że na ich miejscu nie miałabym sił po prostu walczyć. Jednak oni... to było piękne czytać ale jednocześnie bolesne.

 To zdjęcie to cytaty z wszystkich książek... i to zdjęcie jest chyba najpiękniejsze jakie widziałam, ponieważ te cytaty, które tutaj są, są po prostu niesamowite.

Dodaj napis


Zakończenie. Chyba się tu rozpiszę, no bo... nie rozumiem jednego. Jak można pisać całe trzy książki o jakimś temacie... i zostawić zakończenie otwarte nic nie wyjaśniając? Nie krytykuję książki, która jest świetna, tylko zakończenie, które mnie mega rozczarowało, bo po to czytałam książki, żeby w końcu dojść do punktu kulminacyjnego. Czy w końcu udało im się obalić tą chorą władzę? Czy nastał spokój? Nie wiem! Zakończenie jest niejasne i w sumie nie wiem czy jest okay, czy nie. Plus, nie wiem co z Julianem. Co z nim? Dowiecie się na końcu o co mi chodzi. Po prostu szkoda mi go i chciałabym się dowiedzieć co z nim. I co z Alexem! Co się zmieniło! i Raven? CO TO BYŁO? Nie podoba mi się ostatnia scena z nią. Taka twarda z niej dziewczyna, która przez TYLE lat prowadziła grupę, rozkazywała, dbała o bezpieczeństwo wszystkich... i co? W takiej zwykłej sytuacji to się stało? A Hana? Ciągle były rozdziały z jej perspektywy i co? Powtarzam pytanie: co się stało później i z nią? Byłabym w siódmym niebie, gdyby ta książka miała jeszcze chociaż jakąś króciutką kontynuację. Bo tak się książki nie zostawia. Po prostu nie. Czytałam po to, by w końcu się dowiedzieć jak się historia zakończy. A tak, zostało nic nie wyjaśnione. Nic nie wiem. Brakuje mi czegoś po prostu.

Nie zrozumcie mnie źle. Obiekcje tutaj mam tylko do zakończenia. Cała książka poza tym jest epicka, i uważam że każdy powinien przeczytać tę serię. Tutaj jest po prostu inne spojrzenie na miłość, o której każdy powinien się dowiedzieć. Właśnie o tym spojrzeniu z innej perspektywy. Wydaje mi się, że teraz miłość może być trochę przereklamowana, wszędzie dostępna. W tej książce miłość jest chorobą. Nie powinna istnieć. Jest rzadkością i powinno ją się tępić. Alex jest tu osobą, która właśnie nowy rodzaj miłości przywołuje, dlatego zachęcam każdego do czytania.

NAJLEPSZY CYTAT! 

Tylko jeden ale głęboko do mnie przemawia.

 Zburzcie mury.
W końcu o to właśnie chodzi. Człowiek nie wie, co się stanie, kiedy runą. Nie da się przeniknąć wzrokiem na drugą stronę, nie wie się, czy przyniesie to wolność, czy ruinę, porządek czy chaos. Czy będzie to raj czy zniszczenie.
Zburzcie mury.
W przeciwnym razie będziecie żyć ostrożnie, w lęku, będziecie budować barykady przeciwko nieznanemu, odmawiać modlitwy, by odegnać ciemność, i szeptać wersy pełne trwogi.
W przeciwnym razie nigdy nie poznacie piekła. Ale nie poznacie też nieba. Nie dowiecie się co to znaczy oddychać pełną piersią, ani nie zaznacie radości latania.
Wy wszyscy, gdziekolwiek jesteście: wy w strzelistych miastach i wy w małych wioskach. Znajdźcie w sobie to, co najtwardsze, kamienne bryły, żelazne pręty i ogniwa, i wyrzućcie precz.
Umówmy się tak: zrobię to, jeśli i wy to zrobicie, teraz i na zawsze.
Zburzcie mury.

 

 

Czytaj dalej »

Złe serce - utalentowanej pisarki Leisy Rayven.

Dodaj napis

Złe serce
Leisa Rayven (<3)
Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: 08.01.2018r.
Liczba stron: 352

Poprzednie tomy:
Zły Romeo 
Zła Julia 


Oh, well. Ta książka z pewnością zasługuje na więcej niż 10 gwiazdek. Złego Romea i Złą Julię kocham. Myślałam, że już naprawdę nic nie jest w stanie pobić tych dwóch książek. Myliłam się. Bo Złe serce je przebiło! I to jak. Czuję, że jestem pod niesamowitym wrażeniem. Odkryłam, że Leisa Rayven lubi pisać książki o duszach sobie przypisanych. I ta książka wyjątkiem nie jest, ale... myślałam, że w poprzednich tomach sytuacja Ethana i Cassie była skomplikowana. Ale tutaj... oh, dear, tutaj sytuacja bohaterów była tak skomplikowana, że przez całą książkę... naprawdę po prostu nie wierzyłam, że im wyjdzie. Ale cóż, geniusz autorki potrafi zaskakiwać czytelników.

Okazuje się, że Elissa i jej współpracownicy będą pracować nad nową projekcją, którą jest Poskromienie Złośnicy. Aktorzy, którzy mają grać są aktorami filmowymi. Teraaz czeka ich wyzwanie na deskach teatru. Okazuje się, że Elissa zna aktora, Liama, z przeszłości... tak naprawdę jak się potem dowiemy łączyło ich coś epickiego, jednak bardzo krótko. Ale ich więź była tak niesamowita, że moje serce po prostu się stopiło. To było bardzo gorące, nieprzewidywalne, pełne pasji... ja po prostu czułam ich uczucia. A nie ma w książce nic lepszego, niż utożsamianie się z bohaterami. Więc Elissa i Liam nie zapomnieli o sobie. Gdy się spotykają pierwszy raz na próbach... Elissa staje się wobec niego czysto profesjonalna. By nie zdradzić swoich uczuć, oraz by nie miała pękniętego serca. Znowu. Bo jest problem. Liam ma narzeczoną. Angel. Aktorka, z którą będzie grał w produkcji Poskromienie Złośnicy. Ale oni też razem występują w serialu, który podbił cały świat, a fani szaleją. Bo chyba nie ma nic lepszego niż bohaterzy serialowi, którzy w serialu są razem, ale i w realnym świecie również łączy ich miłość, prawda? Przecież to świetne...

Dodaj napis


Z Elissą pracuje również jej przyjaciel Josh. Mieszkają razem, ale łączy ich tylko przyjaźń. Josh się podkochuje w Angel, a Elissa zaprzecza swoim uczuciom. Ale Liam... nie. I bardzo chce z nią spędzać jak najwięcej czasu, szuka wymówek na rozmowy itd. I może się wam wydawać, że to wszystko jest znajome. Ale tak naprawdę to, co się dzieje w tej książce... jest nie do uwierzenia. A Angel jest super dziewczyną i Elissa się z nią zaprzyjaźnia. To daje jej jeszcze większy powód do unikania Liama. Ale on nie chce jej unikać. I to nie jest tak, że on zdradza Angel. O nie. Wcale nie. Dlatego to jest skomplikowane.

Naprawdę kibicowałam Elissie i Liamowi. Jednak mieli zdrowy rozsądek i wiedzieli też co skandal zrobi ze światem. Jak ich kariera może się rozpaść. A menadżer Angel i Liama również... ma swój wielki wkład w ich prestiż... i on zrobi wszystko, by utrzymać sytuację taką jaką jest. Ale Liam i Elissa... Liam staje się coraz mniej ostrożny. W rezultacie cierpią wszyscy. On. Elissa. Angel. Ale nie zapominajmy jeszcze o Joshu, który kocha się skrycie w Angel...

Dodaj napis


Nie wiem jak mogę określić to co się działo w tej książce. Była taka adrenalina, pasja, sytuacja taka skomplikowana, że myślałam naprawdę, że z tego nie uda się im wyjść. Myślałam, że jakby miało się to rozwiązać, był tylko jeden sposób. Wpadłam na to. Ale nie wiedziałam, że to okaże się jednak prawdą. Mimo że odgadłam, nie uważam, że to źle. Wręcz przeciwnie. Dodatkowo też nie wiedziałam co czuć względem Angel, bo naprawdę ją lubiłam. Jej przyjaźń z Elissą była naprawdę świetna. Ale cóż. Jestem szczęśliwa, że przynajmniej Angel i Liam są naprawdę dobrymi aktorami. :D Potrafili zaskoczyć. :)

Epilog. Kobieto, Leiso Rayven. Napisałaś jeden z najlepszych epilogów jakie czytałam. Zmiażdżyłaś to. Potrafiłaś mnie zaskoczyć do końca. Nawet na ostatnich stronach książki. Brawo! <3 

NAJLEPSZE CYTATY!

"Change is scary. Fear makes us angry."

"Heartache doesn't teach you to be resilient. It teaches you to protect your fragility. It teaches you to fear love."

"In general, men disappoint me."

"It's one thing for me to lust after a handsome stranger. It's another to do anything about it."

"See, that's the problem. Love is an asshole. It doesn't care about people's plans. It's never convienient. It crawls inside of you at the most ridiculous times and makes you feel, whether you like it or not. And even long after the time when you should have learned to stop loving someone, it just keeps holding on to them."


     
Czytaj dalej »

Kochanka księcia - nowa książka w... królewskim wydaniu!


Dodaj napis

Witajcie! Oto zapowiedź książki, która na pewno będzie gorąca. Szczerze powiem, że dawno nie czytałam takiej książki, a tą jestem bardzo zainteresowana, mam więc nadzieję, że wypadnie dobrze. No bo w końcu... romans z księciem? Tego jeszcze nie było. :)

Pierwsza część bestsellerowej trylogii ROYALS, która urzeknie każdą kobietę.
Na przyjęciu z okazji ukończenia studiów na Uniwersytecie Oksfordzkim Clara Bishop spotyka intrygującego mężczyznę o demonicznym spojrzeniu. Chociaż ich znajomość miała skończyć się na jednym pocałunku, to nie może o nim zapomnieć. Mężczyzna wydawał się jej bardzo bliski, jakby skądś go znała. Kiedy do drzwi Clary pukają paparazzi, okazuje się, że tajemniczym przystojniakiem był książę Alexander.

Prawowity następca tronu to niebezpieczny bad boy, który słynie z tego, że zawsze dostaje to, czego pragnie. Jego najnowszym kaprysem staje się Clara. Alexander proponuje jej układ, w którym dziewczyna zostanie jego sekretną kochanką.

Czy zdołają utrzymać swój związek w tajemnicy? Czy niebezpieczny książę poczuje do Clary coś więcej?

„Geneva Lee, bestsellerowa autorka, spędza każdą chwilę na pisaniu. Uwielbia sprawdzać, jak pod jej piórem będą zachowywać się potężni i niebezpieczni mężczyźni. W serii ROYALS sięga po sekret kobiet na całym świecie – marzenie o odwzajemnionej miłości przystojnego księcia”.

Kto jest tą książką zaciekawiony?


   
Dodaj napis



Czytaj dalej »

Franco - Kim Holden


Dodaj napis     

Franco
Kim Holden
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 24.05.2017r.
Liczba stron: 400

Hej, wszystkim. Chciałabym tylko krótko podsumować ten rok i przechodzę do recenzji. W tym roku, w lipcu założyłam tego bloga. Mogłabym to już zrobić kilka lat wcześniej, bo jedyne miejsce, gdzie recenzowałam (i dalej recenzuję) książki to był porta lubimyczytac.pl. Jednak blog oferuje większe możliwości. Mogę tutaj dodawać różne zdjęcia dotyczące książek. Mogę czytać Wasze komentarze dotyczące mojej recenzji. To sprawia mi o wiele więcej przyjemności. Dlatego dziękuję tutaj Wam wszystkim, którzy są stałymi moimi czytelnikami. Bo to piękne uczucie mieć kogoś takiego jak Wy. Dziękuję. No i przede wszystkim, jeśli ktoś z Was prowadzi również bloga, życzę sukcesów w nowym roku! Blogowych oczywiście. Ale również i tych życiowych, by wasze plany i marzenia się spełniały. Szczęśliwego nowego roku!

Recenzja.
Więc, książka fajna, jednak wydaje mi się, że czegoś mi brakowało. Chyba nie było tu tyle emocji co w "Promyczku" i "Gusie". W tamtych książkach więcej się działo, było więcej ciekawych rzeczy i kontaktu z innymi osobami, tutaj czytamy praktycznie tylko o Franco i Gemmie.
Książka jest cienka i bardzo szybciutko się ją czyta. Myślałam, że będzie ciekawsza, jednak nie było tu tyle ciekawych rzeczy, no i niestety wszystko przewidziałam, a jednak fajnie jest mieć swoje domysły a staje cię coś innego? Jednak tutaj dobrze, że to coś innego się nie stało, tylko spełniły się moje domysły. Na szczęście.

Dodaj napis

Jednak polubiłam Gemmę, jest naprawdę silną osobą, która kocha swoją pracę i chce spełnić swoje marzenie. Nie spodziewałam się, że to będzie TO marzenie, ale też się domyśliłam po pewnym czasie. :D Jednak to pokazuje, że nie każdy ma wygórowane marzenia, które kosztują i są nierealne, ale takie zwykłe, powiedzmy np. żeby mieć szczęśliwą rodzinę. Czyż to nie jest najważniejsze?

A Franco? Niech Bóg pobłogosławi tego gościa. Ogółem ludzie z Rooka są tacy świetni i zabawni. Widać taką świetną więź między członkami zespołu, naprawdę mega podoba mi się ich sarkazm i humor i mimo, że sobie dokuczają, dogryzają (ponieważ się bawią), to mogą na siebie liczyć w każdej chwili, są dla siebie rodziną. Franco nie jest wyjątkiem, jest świetnym gościem, który robi coś wielkiego praktycznie dla obcej osoby, tacy ludzie są na świecie potrzebni, jednak nie wydaje mi się, by w realnym życiu ktoś tak szybko podjąłby taką decyzją jak Franco no i w sumie Gemma też. No bo naprawdę mają do siebie wielkie zaufanie. A ja nie wiem, czy w prawdziwym życiu w ciągu tygodnia możemy tak bezgranicznie zaufać drugiej osobie. Co nie zmienia faktu, że oboje bohaterowie są świetni, zabawni, wiedzą czego chcą. Naprawdę ich kocham.

I mi smutno.

Że to koniec.

A ja tak bardzo kocham wszystkich z tych wszystkich książek.

Ci ludzie są genialni.

Chciałabym, żeby każdy z nas miał takich ludzi przy swoim boku, bo życie z takimi ludźmi z pewnością nie jest nudne. :) 

NAJLEPSZE CYTATY!

"Mawiają, że dom jest tam gdzie serce,
Swoje zostawiam z Tobą."

"Istnieją osoby, przy których możesz dać upust swojej frustracji, wylać z siebie żal, a one z ochotą go przyjmą tylko po to, byś mógł się wygadać. Są to ci sami ludzie, którzy natychmiast zastąpią twój mrok swoim światłem. Sama ich obecność daje siłę, by pozbyć się złych emocji i zastąpić je dobrymi. To rzadkie. Znam tylko kilka takich osób.
A teraz mam o jedną więcej."

"Uważam, że marzenia są paliwem życia. Żyjesz w pełni, kiedy starasz się je spełnić. Nie ma nagrody za bierne bezpieczeństwo."

"- Zawsze zadowalałam innych. Nie chcę nikogo rozczarować - przyznaje.
- To strasznie stresujące. I cholernie męczące. Jakbyś była jakimś superbohaterem. Ale nie musisz nim być, Gem. Bądź najlepszą osobą, jaką możesz. Bądź dobra. Ale resztę odpuść. Wszystkich nie zadowolisz."

"Po prostu będę ją trzymał w ramionach, ponieważ niekiedy dotyk jest jedynym sposobem, by przekazać komuś, że troszczysz się o niego bezwarunkowo. Nie wymaga skomplikowanego, głębokiego tłumaczenia."

"Należę do niej. Oddaję się jej, by mogła mi się zwierzać, by mogła się żalić, by mogła ze mną świętować, by mogła się rozwijać, by mogła pokazać mi swoją siłę. Jestem, by unieść wrażliwość, by śmiać się z nią i płakać. By ją kochać.
I by być przez nią kochanym."


      
Czytaj dalej »

W śnieżną noc - opowiadania święteczne.

Dodaj napis

W śnieżną noc
Maureen Johnson/John Green/Lauren Myracle
Wydawnictwo Bukowy Las
Data wydania: 19.11.2014r.
Liczba stron: 312

Muszę przyznać, że świetnie wyszło połączenie twórczości tych trzech autorów. Bardzo spodobał mi się pomysł, że wszystkie trzy opowiadania dzieją się w jednym czasie, w jednej miejscowości, a bohaterzy są ze sobą powiązani, wspomina się o nich i nawet razem występują. Genialnie zostały połączone te trzy opowieści, autorzy wkomponowali w swoje historie w historie innych.
"Podróż wigilijna" muszę przyznać, że podobała mi się najbardziej! Mauren Johnson jak i Lauren Myracle są nowymi dla mnie autorkami i spotkanie z twórczością Mauren było całkiem przyjemne! Ogólnie podobał mi się pomysł historii, ponieważ uważam, że jest bardziej oryginalny niż opowiadanie Greena i Myracle. To ma swój charakterek. Ciągle dzieje się coś nowego, nie stoimy w miejscu w czasie czytania, tylko przenosimy się w nową akcję, naprawdę spodobało mi się to. Sama historia Jubilatki (to imię to po prostu, najlepiej wymyślone imię do książki:D) i Stuarta miała w sobie to coś. Wioska Flobie... to było zabawne, gdy ludzie potrafią walczyć zaciekle o malutkie domki do swojej kolekcji :D.

"Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy". Szczerze? Dawno się tak nie uśmiałam, na serio! John Green ofiaruje dużą dawkę śmiechu, praktycznie na każdej stronie z czegoś się śmiałam, z doboru słów, zdań, sytuacji. Mega! Dobra robota! To opowiadanie jest mega zabawne, zabawne są "upośladki", cheerleaderki, "Twister", bracia bliźniacy, koreańczyk Keun również wymiata :D Trio przyjaciół: JP, Diuk(Angie),Tobin. Oni są the best. Mimo tego sam pomysł opowiadania, akcja byla dla mnie trochę mało interesująca, cięzko mi było czytać niecałe 100 stron o ich wędrówce do Waffle House. Gdyby historia nie była zabawna, nie wiem jak bym przez nią przebrnęła, no ale na szczęście, było OK.

Dodaj napis

"Święta patronka świnek" nie zrobiła na mnie wrażenia. Ciągle wytykano Addie, że jest skupiona tylko na sobie. To już zauważyłam, ale żeby wszyscy o tym nagle w jednym dniu do niej mówili, a wcześniej nie? Troszkę mnie to denerwowało, ale również i tu akcja ze świnką miniaturką mnie rozśmieszała, bo było wiele chaosu dotyczącego tejże świnki :D. Jego imię to Gabryś :D. Jednak podobała mi się bardzo więź przyjaciółek, które wspierały się i waliły kawę na ławę, mówiły do siebie wprost co myślą na dany temat. No i na końcu już największe powiązanie do wszystkich bohaterów mega mi się spodobało, super zakończenie książki :D.
Oczywiście wiadomo, jak kończy się każde opowiadanie, jednak jak na święta, polecam przeczytać każdemu, bardzo zabawna książka, śmieszne historie i super bohaterowie. 

NAJLEPSZE CYTATY!

"To, co dla jednych jest obłędem, dla innych stanowi gwarancję zdrowia psychicznego."

"Kiedy masz szesnaście lat, musisz być geniuszem w sztuce niedopowiedzeń."

"Zawsze istnieje takie ryzyko: wszystko układa się dobrze, a potem nagle robi się niezręcznie. Raptem ona zauważa, że się jej przyglądasz i przestaje z tobą żartować, aby nie wyjść na flirciarę, bo nie chce, byś uznał, że jej się podobasz. To katastrofa, kiedy w bliskiej relacji ktoś kruszy mur oddzielający przyjaźń od całowania. Burzenie tego muru to historia, która może mieć szczęśliwy środek- O patrz, zwaliliśmy ten mur, będę patrzył na Ciebie, jak na dziewczynę, a Ty na mnie jak na chłopaka i pobawimy się w zabawną grę nazywaną:" Czy mogę położyć rękę tutaj i tutaj, a potem tu?". Czasami ten szczęśliwy środek wygląda tak świetnie, że potrafisz sobie wmówić, iż to nie tylko środek i że tak będzie już wiecznie. Jednak historie nigdy nie poprzestają na środku."

   

 
Czytaj dalej »

Ladies Man - Katy Evans


 
Dodaj napis

Ladies Man
Katy Evans
Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 2017r.
Liczba stron: 376

Czytałam Manwhore, które było bardzo dobre, druga część już była dla mnie nudna, 3. nawet już mi się czytać nie chciało. Ale na Ladies Man się skusiłam. :) I nie zawiodłam się.

Wiecie, w tej książce nie ma w sumie nic ambitnego. Chociaż jednak Regina, główna bohaterka ma pewną przypadłość... Nigdzie nie wyjdzie bez makijażu. A gdy nocuje u niej jakiś facet, nie zmywa go do spania. A rano wcześniej wstaje, by makijaż sobie poprawić. Może ktoś sobie pomyśli: serio? Ale jednak każdy jest inny. Każdy ma inne fobie, każdy boi się czegoś innego i każdy ma inne doświadczenia. Wszyscy starają się z czymś walczyć. 

Cała książka opiera się na relacji między Reginą a Tahoe. Szczerze? Wiele było już o przyjaźni damsko-męskiej, która coś dziwnym trafem nie działała. Tutaj jednak mamy pokazaną PRAWDZIWĄ przyjaźń. Aż do samego końca. Prawie. No bo do czegoś ten opis książki prowadzi. :) Jednak to było takie szczere i piękne. Mimo że główna bohaterka miała silniejsze uczucia względem Tahoe, chociaż kto wie, nie znamy jego myśli, a w sumie też on nie był jej obojętny. I oboje w odpowiednich momentach przypominali sobie o swojej relacji. O tym, że jednak muszą być między nimi granice. 

Bardzo podobała mi się też ich relacja. To nie była taka przyjaźń tylko w teorii. Oboje byli dla siebie lojalni. Pomagali sobie. Mogli się zwierzać z problemów. Wspierali siebie w trudnych momentach. To było bardzo piękne. No i związek zrodzony z przyjaźni... jest bardzo silny, nieprawdaż?

NAJLEPSZE CYTATY!

"Miłość powinna polegać na tym, że dobrze się czujesz samemu ze sobą. Miłość powinna sprawiać, że czujesz się akceptowany taki, jakim jesteś."



Czytaj dalej »

Gwiazdor - Laurelin Paige

Dodaj napis

Gwiazdor
Laurelin Paige & Sierra Simone
Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 2017r.
Liczba stron: 472

Czytając opis tej książki pomyślałam sobie, że z jednej strony bardzo chcę ją przeczytać. Jednak z drugiej strony... gwiazdy porno? Myślałam, że ta książka będzie pusta i mało ambitna, jak większość tego typu. Jednak od pierwszych stron się wciągnęłam. I się zdziwiłam.

Logan O'Toole i Devi są gwiazdami porno jednak grali razem tylko raz, na początku kariery dziewczyny, gdy ta miała 18 lat. Jednak oboje zapamiętali to, co razem przeżyli. Spotykają się trzy lata później i oboje wspominają tamte chwile, ale żadne z nich nie wie, że oboje nawzajem o sobie myśleli od tamtego czasu. To była wspólna fascynacja. Teraz ich drogi się zetknęły i mają szansę oboje współpracować.

Autorki bardzo dobrze według mnie stworzyły ten świat. Powiem, że naprawdę mnie ciekawiło jak to wygląda. Okazuje się, że w tej branży większość podchodzi bardzo profesjonalnie i aktorzy czują się bardzo swobodnie. Jednak autorki nie bały się pokazać tej ciemniejszej strony. Mam na myśli to, że Devi przyszła na nagrania do pewnej firmy, gdzie chciała się spróbować w innych... taktykach, że tak powiem. I tam nie mieli szacunku do kobiet. Wszystko było nie tak jak powinno. Więc ta książka nie jest przekoloryzowana na ten temat, autorki pokazały dokładnie jak wygląda taki świat.

I od razu powiem, że w tej książce nie lało się od seksu na każdej stronie. Wręcz przeciwnie, tutaj bardziej ciągnie się akcja. Więc wszystko było stonowane, w odpowiedniej ilości. Dzięki Loganowi, producentowi i reżyserowi ale także aktorowi bardziej poznajemy jak to ogólnie wygląda. Ale też.... to co taka osoba jako aktor czuje. Ponieważ ci aktorzy traktują to jako pracę. Tylko i wyłącznie pracę. Tu nie ma czegoś takiego, że po nagrywaniu aktorzy wracają do siebie na kolejną rundę. Tutaj pełny profesjonalizm. Ale też sceny intymne między Devi i Loganem... no powiem, że jak na aktorów porno przystało było interesująco. Nie nudno. Po prostu te sceny były bardzo, bardzo dobre.




W książce najbardziej mi się podobało to, co Devi i Logan (w szczególności) czuli. Bo mimo, że traktowali wszystko jako pracę, mieli wielu partnerów podczas jej wykonywania to oboje bardzo pragnęli miłości, takiej prawdziwej. Po prostu wtedy aż się rozczuliłam i ciepło na sercu mi się zrobiło. To jak bardzo chcieli mieć kogoś jedynego przy swoim boku, to, że jednak oboje czuli się samotni, dopóki nie spotkali siebie nawzajem. Jednak nie pomyśleli o tym, że bycie z drugą osobą i jednocześnie mieć taką pracę gdzie musisz uprawiać seks z innymi może być bardzo trudne. Można starać się to zaakceptować i być profesjonalnym pod tym względem. Ale mimo to... chyba nikt się nie dziwi, że nawet w tym wypadku tak się nie da. Bo nikt nie chce się dzielić swoją połówką z kimś innym i to w ten sposób.


Cała książka jest świetna. Jak mówiłam, jest bardzo ciekawa, dzieje się w niej dużo ciekawych rzeczy, tutaj nie jest tak, że wszystko skupione jest na jednym. Bo mamy tu wiele o zainteresowaniach bohaterów, ich uczuciach, książka bardzo skupiona na tej miłości psychicznej, nie tylko fizycznej. Ale co do tego drugiego to było świetnym dodatkiem do całości. Tak, jakby książka była kompletna. Pamiętam też, że czasami podczas czytania chyba się do czegoś przyczepiałam do jakichś niedociągnięć, jednak teraz nie mogę wam po prostu powiedzieć jakiegoś minusu książki, bo go nie pamiętam. Więc myślę, że warto dać jej szansę, bo książka jest też trochę życiowa i również o poszukiwaniu siebie i własnego celu w życiu.

NAJLEPSZE CYTATY!

 

 "Naprawdę ze strachu zrezygnujesz ze szczęścia?"

"Nie dowiesz się, czy idziesz właściwą drogą, dopóki nie staniesz się Głupcem w pełni. Musisz zrobić ten ryzykowny krok naprzód, aby się przekonać, czy masz przed sobą twardy grunt, czy przepaść. Tak trzeba. Ta niepewność jest niezbędna. Nie stój w miejscu, musisz się odważyć. Zaryzykować. Wziąć byka za rogi. Uczymy się jak żyć, po prostu żyjąc."

"Kiedy spotykasz kogoś, w kim się zakochujesz, dzieje się coś wyjątkowego, coś alchemicznego, niejasnego i cudownego. (...) Czasem wzajemna miłość - nieustanne wybieranie tej jednej jedynej osoby - wymaga wielu poświęceń, a także cierpienia.
Jednak nagroda jest tego warta. Zawsze."
 
Czytaj dalej »

Pułapka uczuć - Colleen Hoover

 
Dodaj napis
Pułapka uczuć
Colleen Hoover
Wydawnictwo WAB
Data wydania: 23.04.2014r.
Liczba stron: 285


Pułapka uczuć to książka, która zajmuje u mnie bardzo wysokie miejsce. Nie dość, że nie jest jakoś tam długa, to jest w niej tyle pięknych rzeczy zawartych.


Lake i Will może nie spotykają się w jakiś oryginalny sposób, bo staję się swoimi sąsiadami, ale za to ich relacja jest wyjątkowa. Od pierwszych chwil wiedzą, że bardzo dobrze im w swoim towarzystwie. Will zabiera Lake na świetną randkę (nie wiecie jak bardzo chciałabym tutaj się rozgadać, to co on zrobił było po prostu świetne), po której ich więź się zacieśnia. Jednak to by było na tyle ich super świetnej historii. Dlaczego? Ponieważ nie mogą być niestety razem. I teraz świat zawalił się nie tylko bohaterom ale i… czytelnikom. No bo jak to? Byłam zdziwiona i bardzo nie chciałam, by tak wszystko się ułożyło. Jednak to, że nie mogą być razem nie oznacza, że po kryjomu oboje o sobie myślą. Cały czas. Nie mogą wyłączyć siebie nawzajem z myśli. Bo to, co ich połączyło w tej krótkiej chwili było naprawdę silne.


W tej książce oprócz głównych bohaterów bardzo bliska jest mi mama Lake, Julia. Ta kobieta była ciepła i troskliwa, a jej rady, które dawała córce… są epickie. Takie proste, ale życiowe. I jest to bardzo silna kobieta, ponieważ mimo tego, co się z nią dzieje, potrafi zadbać o swoje dzieci i ich kocha i robi wszystko, by nie cierpiały.




Kel, młodszy brat Lake i Caulder, młodszy brat Will’a zostają przyjaciółmi. Oni dali w tej książce tyle radości i beztroski. Pokazali jak to jest żyć, gdy nie masz problemów, jesteś po prostu 9-latkiem cieszącym się życiem.


Podobała mi się przyjaźń Eddie (która jest dziewczyną) z Lake. Ta dziewczyna również była silną osobą. Przeszła w życiu od małego dziecka wiele okropieństw, a mimo to potrafi się uśmiechać i tryskać energią.


Ale to, co podobało mi się najbradziej (prawie :)), to wiersze. Tak wiersze. Ponieważ bohaterowie chodzą do klubu o nazwie Slam i tam każdy kto chce może powiedzieć to, co czuje. W książce mamy kilka wierszy różnych osób. I wiele z nich mogą wywołać łzy albo wzruszenie. Kocham te wiersze. Każdy potrafił wyrazić tak wiele, odsłonić swoją duszę, ale i pomóc tym, którzy są w podobnym stanie na widowni. Mówię wam, że każdy by chciał mieć taki klub i takie wydarzenie raz w tygodniu w swojej okolicy. Ponieważ to nie tylko świetna rozrywka ale i interakcja z innymi ludźmi.


Ta książka jest bardzo życiowa. Pokazuje jak żyć. I być odważnym, by rozmawiać o śmierci. I jak radzić sobie w życiu. Jest po prostu piękna. 



NAJLEPSZE CYTATY!

"Zanim kobiet zaangażuje się w związek z mężczyzną, powinna móc odpowiedzieć twierdząco n trzy pytania.[...] Czy zawsze odnosi się do Ciebie z szacunkiem? To pierwsze pytanie. Drugie pytanie brzmi: jeśli z dwadzieścia lat będzie dokładnie tą samą osobą, czy w dalszym ciągu chciałabyś za niego wyjść? I wreszcie: czy sprawia, że chcesz być lepsza? Jeśli spotkasz kogoś, przy kim na wszystkie trzy pytania będziesz mogła odpowiedzieć twierdząco, to znaczy, że znalazłaś odpowiedniego mężczyznę."

"Nie podchodźcie do życia zbyt poważnie. Dajcie mu w pysk, kiedy na to zasługuje. Śmiejcie się z niego."

"Tak wiele mnie nauczyła. I nadal uczy mnie tak wiele. Nauczyła mnie kwestionować. I nigdy nie żałować…"

"Żałowanie do niczego nie prowadzi. To
patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić."

"On nauczył mnie rzeczy najważniejszej ze wszystkich…
Żeby kłaść nacisk
Na życie."

"Lake, przesuwaj swoje granice. Od tego są."

"Znajdźcie równowagę pomiędzy głową i sercem."

"Życie nie staje na cholernej drodze dlatego, żeby mu wszystko oddać i dać się dalej nieść. Życie chce, żeby z nim walczyć. Uczyć się, jak sprawić, żeby było nasze."

       "Zdecyduj, kim chcesz być, i tą osobą bądź."

"It wasn't death that punched you, Laken. It was life. Life happens. Shit happens. And it happens a lot. To a lot of people."

"Keep an open mind; it's the only way new things can get in."



Czytaj dalej »

Bracia Slater, czyli Dominic i Bronagh - recenzja dwóch książek

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 






Dominic/Bronagh
L.A. Casey
Wydawnictwo Kobiece 
Data wydania: 2017r.
Liczba stron: 488/168

 

DOMINIC

Historia Dominica i Bronagh podobała mi się… do połowy książki. Na początku lubiłam to, jak zachowywał się Dominic wobec dziewczyny, to jak postanowił ją zdobyć. Mówi się, że czasami z nienawiści rodzi się wielka namiętność… w wielu książkach również tak czytamy. Jednak tutaj im bardziej zagłębiałam się w książkę, tym bardziej nie mogłam uwierzyć co się tam kurde działo! Naprawdę. Ta porywczość Dominica… zaczynała mi zdrowo działać na nerwy po prostu. On za każdym razem, gdy Bronagh  ROZMAWIAŁA z innym chłopakiem, on co robił? UDERZAŁ! Przecież tak się nie załatwia spraw. Przymykałam na to oko, gdy stało się to za pierwszym razem. Za drugim… byłam zdziwiona, ale jeszcze okej. Za trzecim? Śmiałam się… z tego jakie to żałosne. Jeszcze nigdy nie śmiałam się z tego, że coś było żałosnego w książce. Nigdy. Po prostu już wolałam się śmiać, niż denerwować. Chociaż kilka razy powiedziałam chyba na głos do książki: „Serio? Nie rób tego znowu”. No cóż, po prostu Dominic przesadzał… ale Bronagh też.


Z Bronagh mam pewien problem chyba. Przeszkadzała mi jej porywczość i to, że nie słuchała to, co ktoś inny mówił. Przekręcała zdanie innych. Ciągle się kłóciła. Ja już bym chyba zmęczona na jej miejscu była.


A co do akcji. Była w porządku. Ale. Oczywiście, że będzie ale. Dlaczego autorzy tak często chrzanią książki, poprzez wplatanie na siłę jakiegoś wątku? Otóż, nagle Bronagh w szkole zaczęła rozmawiać z Alannah i co? Zostały najlepszymi przyjaciółkami! I już. Gdybym ja tak szybko była z każdym najlepszym przyjacielem, miałabym ich dziesiątki. Dodatkowo w tym samym dniu, nagle Damien, brat Dominica również coś poczuł do Alannah. Ot tak po prostu. To było dla mnie takie wymuszone, właśnie żeby powstał wątek mega kryminalny. Na samym końcu książki. Ot, żeby zrobić WOW. Jednak mnie to nie przekonało… Za dużo dramatyzmu było w tej książce, że już miałam dość. Ten dramatyzm oczywiście oprócz Bronagh dotyczył też jej nowej przyjaciółki i brata Dominica. A jakżeby inaczej.  Myślę, że w tej książce już po prostu tyle rzeczy było wyidealizowanych, nieprawdziwych, łatwo rozwiązywalnych, że to odebrało mój początkowy entuzjazm. Bo książka była fajna. Dopóki dramatyzm jej całej nie pochłonął.


Jeszcze chciałam powiedzieć coś na temat przekleństw w książce. Bo bardzo wiele ludzi mówi, że im to trochę przeszkadzało. Ja mówię, że ich nie ma AŻ tak dużo. I nie są jakieś super mocno wulgarne. Dla mnie tak naprawdę… prawie w ogóle nie zauważyłam, że są one obecne, że jest ich tak dużo. Kojarzy ktoś Too Late Colleen Hoover? Nie została ta książka wydana w Polsce, ale jeśli będzie, to zobaczycie, że tam to jest dopiero dużo przekleństw. W tamtej książce jest ich ogrom. I to bardzo, bardzo ostrych. Ale dalej uważam, ze ta książka jest jedną z lepszych, którą Colleen napisała! Bo to właśnie ukazało lepszy obraz na pewnego bohatera, dzięki tym przekleństwom. Więc w Dominicu… nie obawiajcie się sięgać po tę książkę, bo przekleństw tu naprawdę dużo nie ma.

BRONAGH


Uważam, że ta książka jest w sumie zbędna, bo nie dzieje się tu nic ciekawego. Cała książka dotyczy jednego dnia, w którym są 21. Urodziny Bronagh. Dominic cały dzień sprawia jej niespodzianki i w sumie tyle… ale jednak tutaj też jest dramatyzm. :D Bo na końcu dnia idą do klubu. I OCZYWIŚCIE jest bójka. Okej, jedną zdzierżę. Ale nie. Była druga. Z inną osobą. A potem trzecia! Już naprawdę bez przesady, to aż się nudne zrobiło. O i prawie bym zapomniała, że Dominic zarzucił Bronagh, że zachowuje się jak dziecko, bo ciągle się kłóci. A myślał o tym od dłuższego czasu, ale tak jakoś wyszło, nie, że dopiero teraz jej o tym powiedział. A bo wcześniej jakoś nie chciał. Okeeej. No i w sumie tyle. Jak zwykle dramaty, bójki, kłótnie. No. Także, albo można było bardziej rozbudować drugą część, albo po prostu jej w ogóle nie pisać… bardziej stawiam na to drugie.
 

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia