Southern Storms - nowa książka Brittainy C. Cherry



Southern Storms
Brittainy C. Cherry

Brittainy C, Cherry napisała kolejną emocjonalną książkę, nie ma wątpliwości. Parę łezek mi poleciało, ponieważ życie głównych bohaterów było ciężkie. Ta książka była w porządku, jednak mam trochę z nią problemy. I uwierzcie, ciężko mi to powiedzieć, bo kocham jej książki, ale po prostu piszę jak się czuję po przeczytaniu tej.

Więc, po pierwsze było za dużo dramy i bagażu na plecach bohaterów. Oboje przeszli przez coś ciężkiego i byłoby okay, jeśli to dotyczyłoby jednej osoby. Przez to właśnie, że oboje mieli trudną przeszłość, to wszystko było dla mnie trochę zbyt ciężkie w odbiorze. I zauważam to teraz właśnie z książkami Brittainy, że to się dzieje z jej bohaterami, ale to nie tylko to... ale też sposób kreacji mężczyzn jako tych zimnych, twardych i aroganckich na początku. Wiemy, że są tacy, bo są zranieni, coś się kiedyś stało i ich zmieniło, ale ten motyw mnie zaczyna już po prostu nudzić, bo się naprawdę często zdarza, szczególnie w jej książkach.

Nie mogę też zapomnieć, by wspomnieć o tych "przypadkowych" spotkaniach bohaterów. To było naprawdę zauważalne, szczególnie na początku książki. To mnie trochę wkurzało, że nagle Jax pojawiał się wszędzie gdzie była Kennedy i tego było sporo i po prostu to było nienaturalne. Bo w porządku, jeśli z raz czy dwa się to wydarzy, ale tego było więcej i trochę miałam tego dość.

No i... byłe dziewczyny. Czy też was to wkurza, że jak bohater czy bohaterka mają byłych, z którymi wcześniej chodzili to są oni pokazani w złym świetle? Dziewczyny się pokazuje jako takie wredne byłe i mnie to wkurza. Wiem, że ten zabieg jest, żeby pokazać, że w ta osoba, z którą teraz się zaczyna ktoś spotykać jest tą jedyną osobą na przyszłość, a byli partnerzy nie, ale mam dość pokazywania tych osób jako wrednych. Przecież nie zawsze tak jest.

Ta książka była emocjonalna, nie mogę zaprzeczyć temu, bo te bagaże jakie mieli, były jednak ciężkie.
Piszę, co myślę, może za dużo już podobnych pozycji przeczytałam i ta mnie nie zaskoczyła. Ale prawdę mówiąc, również fabuła chyba była średnio rozwinięta, mało się działo, przez co się nudziłam i ciężko mi było skończyć. I boli mnie to, bo zazwyczaj naprawdę lubię książki Brittainy, ale ta po prostu mi nie podeszła.


NAJLEPSZE CYTATY!

"Be here now with life, because right now is all we have."

"Even the sun gets covered by clouds some days. That doesn't take away from the light it gives off."





Czytaj dalej »

Aurora Rising - Jay Kristoff & Amie Kaufman




Aurora Rising
Jay Kristoff & Amie Kaufman
Data wydania: 07.05.2019r.
Liczba stron: 474

Seria Illuminae jak leży tak leży (kiedyś się za nią wezmę), a ja zabrałam się za nowszą książkę autorów jaką jest Aurora Rising. Opis mnie mega zachęcił, bo przedstawił, zwariowanych bohaterów, którzy są inni od reszty, więc pomyślałam, że może być ciekawie. Zaczęłam czytać.

Przyznaję, że na początku ciężko mi się było wkręcić. Jest to książka o kosmosie, więc tych słów było trochę trudnych, tym bardziej, że czytałam po angielsku i mimo to, że to dla mnie żaden problem czytać w tym języku, tutaj miałam wyzwanie. :D Jednak ciekawość i napięcie mnie pchały do przodu, ponieważ w tej książce wszystko jest jedną wielką tajemnicą.

Tayler jest liderem grupy, która sama mu została przydzielona, ponieważ nie mógł się znaleźć na uroczystości, kiedy liderzy wybierają uczestników swoich grup. Był zajęty ratowaniem Aurory. Która nie powinna żyć. I ma ponad 200 lat. Aurora jest zagubiona, ciężko jej się odnaleźć w nowej rzeczywistości i coś z nią nie tak. Ma na grzywce pasmo siwych włosów... białe oko. Ma wizje. O co chodzi? A no, tak naprawdę ona pełni tutaj ważną rolę w całym tym świecie, o jej roli dowiadujemy się dopiero na końcu książki, ale od początku jedna sprawa prowadzi do drugiej właśnie przez nią.

Trochę mało się utożsamiłam z bohaterami ponieważ, w moim odczuciu, nie jest o nich tak dużo. Bardziej tutaj książka opiera się na samej historii i akcji niż bohaterach, ale jednak poprzez dialogi widzimy osobowość każdego z nich. Cichą Zilę, sarkastyczną Scarlett, wybuchową Cat, dowcipnisia Finiana, gburowatego Kala i Tylera, który jest bardzo mądry, rozsądny. Każdy z nich ma też kilka rozdziałów z ich punktu widzenia, ale jednak trochę było mi ich mało.

Świat stworzony przez autorów jest bardzo barwny i różnorodny, czasem aż dziwny ale w dobrym sensie. Często się zastanawiałam podczas czytania, jak oni to wszystko wymyślili i wpadli na to i na to? Bo jednak tutaj wyobraźnia mega mi pracowała i widziałam w głowie dziwne obrazy przez opisy tych różnorodności. :D

Ogólnie świat w tej książce chyba mogę podzielić na sci-fi i końcówkę na fantastykę. Bo w pierwszej części jakby, mamy dużo właśnie o kosmosie, ogólnie te sprawy, również mamy wieeeele rodzajów kosmitów, co też było ciekawe, szczególnie ich opisy. Na końcu jednak gdzieś lądujemy i tutaj widzimy dziwny przekręt natury i nie wiedziałam czy się tym brzydzić czy fascynować. :D Tutaj znowu autorów wyobraźnia poniosła do tego stopnia, że mi w życiu by do głowy nie przyszło, żeby na takie coś wpadnąć. Szacuneczek.

Oczywiście jak ktoś szuka humoru, tutaj go nie brakuje. Dialogi między tak różnymi bohaterami są po prostu epickie, szczególnie ich docinki. To naprawdę jeszcze bardziej ubarwiło całą książkę.

Szacunek również do tego, ile wiedzy musieli autorzy nabyć, żeby tę książkę napisać. Bo głowa mała ile tutaj jest technicznych rzeczy i innych dziedzin, żeby wiedzieć jak co działa itp., także podziwiam, bo to nie było zasiadanie do komputera i pisanie, tutaj było na pewno ogrom researchu, także wkład pracy musiał być ogromny.

Ogółem, książka mi się podobała, na pewno było to coś całkiem innego niż zazwyczaj czytam i dobrze się bawiłam czytając, bo moje szare komórki rozruszały się na pewno. Jedyne co mi pozostało, to sięgnąć po drugą część. :D

NAJLEPSZE CYTATY!

"There is gravity to everything, Aurora. Not just planets. Not just stars. Every cell in our bodies, every cell in creation exerts a gravity on the objects and people around it. And... that is what I am feeling. For you."

"The only places I fit are the places inside my head."

"I joined the Legion because I wished to escape. The war among my people. The war in my soul. But to reject my darker side only strengthens it. To lock it in a cage, to deny it is part of me...I cannot stop being what I am. Instead, I must muster the rage to muster it."

"... you do not walk alone when you walk your true path."

"I'm beginning to think that my choice is between surfing this wave - barely in control, but at least trying to steer - or being dumped by it. Tumbled over and over until I drown."


Czytaj dalej »

Coraz większy mrok (Verity) - Colleen Hoover.




Coraz większy mrok
Colleen Hoover
Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: 19.06.2019r.
Liczba stron: 317

CO JEST PRAWDĄ, A CO KŁAMSTWEM?

Ta książka naprawdę mi się podobała. Tak ogólnie spodziewałam się trochę bardziej strasznej książki, takiej co by mnie wystraszyła, jak w horrorach, ale tak nie było. Było coś przerażającego, ale to raczej pod takim względem, że ciężko pojąć, jak ktoś może coś takiego zrobić.

Nie mogę też powiedzieć, że "Coraz większy mrok" to książka nieprzewidywalna. Pod wieloma względami tak. Ale ja dosyć szybko zorientowałam się jaka jest sytuacja, bo to miało największy sens. Potem nawet pomyślałam o pewnej możliwości, która się nawet pojawiła na samym końcu książki. :) Także to jest taki łagodny thriller w moim odczuciu, ale to dobrze, bo jestem strachliwa. :D

Jednak wiem, że ta książka na pewno zapadnie w mojej pamięci. Myślę o niej ciągle teraz. Bo w sumie nic nie wiadomo już, co jest jasne i co PRAWDZIWE. Bo prawda to jest tutaj właśnie pod największym znakiem zapytania. Weszłam na grupę dyskusyjną o tej książce na fb, gdzie autorka długą litanię o tej książce napisała. Jak się okazuje, nawet ona sama nie wie, która z możliwości mogłaby być najbardziej odpowiednia. Także to pozostaje nam, czytelnikom do oceny, kogo uznamy za ofiarę, a kogo za sprawcę.

W angielskiej wersji tytuł "Verity" trochę mnie zmylił, bo myślałam, że książka będzie z jej perspektywy. Jest jednak z perspektywy innej bohaterki Lowen, która jako pisarka wprowadza się chwilowo do domu Verity i Jeremy'ego w celach ogarnięcia papierów do napisania kolejnych tomów książki Verity, ponieważ ona niestety nie może. Verity odkryła maszynopis Verity, w którym są napisane same brudy i najgorsze grzechy. Spowiedź, bym powiedziała. Prawda, czy kłamstwa, to wszystko nam miesza w głowie i dodać fakt, że dzieją się dziwne rzeczy w domu, plus wiedza z przeszłości, co się stało w tej rodzinie, i to małżeństwo... to wszystko daje naprawdę satysfakcjonującą książkę, przy której można się trochę oderwać.

To nie jest raczej książka, która daje wam do myślenia pod względem tego, co powinniście zmienić w swoim życiu, ale która wam otwiera oczy na pewne kwestie i sprawia, że się od książki uczycie. To raczej książka, o której myślicie, że co się tu kurde wydarzyło. :D Ale cieszę się, że Colleen poszła w inną stronę, wyszło jej to niesamowicie i naprawdę czekam na więcej takich historii spod jej pióra.

A WAM JAK SIĘ PODOBAŁO?


 
Czytaj dalej »

Od wrogów do...? LANDON&SHAY - Brittainy C. CHERRY



Landon&Shay
Brittainy C. Cherry
Data wydania: 30.10.2019r. (USA)

OPIS

Shay Gable hated my guts, and I hated hers, too.
We went out of our way to avoid one another at all times. When she came my direction, I went the other. When we locked eyes, she’d turn and walk away. 

All of that changed the day I was presented with a challenge. It started out as a stupid bet: make Shay fall in love with me before I fell in love with her first.

That was an easy bet for me to win. 
I didn’t love, I hardly liked. 

Yet slowly the game started to shift. Shay made me crave things I never knew I wanted like love, happiness, and her.

The closer we grew, the more she challenged my darkness, and the parts I kept locked away.

The hurts.
The pains.
The truth.

The game between us became too real, our feelings intermixed, and the risks of hurting one another grew higher. 

But you know what they say... 
All’s fair in the game of love and war—especially the heartbreaks.



Na tę książkę tak bardzo nie mogłam się doczekać, nawet nie wiecie jak. Shay i Landon pojawiali się sporadycznie w poprzedniej najnowszej od Brittainy książce "Eleanor&Grey", gdzie Shay była najlepszą przyjaciółką (+kuzynką) Eleanor, a Greyson był najlepszym przyjacielem Landona. (kompletnie nie musicie czytać E&G, żeby czytać L&S, bo to całkiem inne historie).
Shay była taką super postacią, mogłaby być najlepszą przyjaciółką każdego z nas. Była przedstawiona jako ta, która ma wszystko: piękną rodzinę, urodę, pełno przyjaciół, ponieważ kochała ludzi i rozmawiała z dosłownie każdym i rozpromieniała świat swoim wdziękiem. Była promyczkiem. Piękną, piękną osobą. Tak tu zostaje, ale dostajemy jej głębszą historię i rozwój postaci.
Landon zaś... nie było to dokładnie wyjaśnione, ale widać było, że się sprzeczali... nienawidzili w inny sposób... ale też czuć między nimi było taką chemię.... Plus, Landon był mega dupkiem, dlatego średnio go lubiłam, ale coś w sobie miał. W tej książce mamy jego historię. JEGO DOGŁĘBNĄ HISTORIĘ. Kocham to, jak został tutaj przedstawiony.

Poznajemy bohaterów jako wspólnych wrogów, nienawidzą siebie, mają swoje powody, które moim zdaniem są na początku trochę słabe, ale z drugiej strony rozumiem jak to mogło naprawdę w życiu wyglądać. Dokuczali sobie, dogadywali, ale czy na pewno oboje w środku żywili do siebie aż taką niechęć? Cóż... :) Trudno nie jest się domyślić.

Jeden z małych minusików tej książki, i to naprawdę jest mały, ale nie mogę nie wspomnieć. Książka jest piękna i o tym zaraz, ale jak z opisu widać, bohaterowie się zakładają o to, kto pierwszy się zakocha w drugiej osobie. No i właśnie. Jacy normalni wrogowie, by się zakładali o takie coś? Normalne, że nikt, bo jak się kogoś nienawidzi, to się nienawidzi i tyle. Jednak znowu, coś jednak w głębi ich duszy było inaczej. Nienawiść nienawiścią, ale oboje jednak czuli coś innego względem siebie. I chociaż nie rozumiem racjonalnych powodów tego zakładu i czasami to się wydawało dziecinne, to jednak jeżeli spojrzymy na to, jak zawsze się względem siebie czuli i myśleli, jestem w stanie to zrozumieć.

Shay, kocham ją. Jeżeli chciałabym kimś być, chciałabym być nią. Taką dobrą osobą mimo wszystko. Złamała mi serce przy końcu książki. Może nie złamała, ale sprawiła, że, mnie bardzo wzruszyła. Bo jak możesz być w najtrudniejszej chwili dla osoby, która cię tak mocno zraniła? Nie rozumiałam jak mogła to zrobić, Ja bym nie mogła. Dlatego podziwiam jej dobroć i siłę, bo to było piękne. Kochać bliźniego, pomimo ran, jakich nam ktoś zadał. Jej postawa naprawdę była godna podziwu i to przez całą książkę. Zawsze była dla ludzi. Rozmawiała z każdym. Czy to z popularnymi, czy to z wyrzutkami czy nerdami. I każdy ją lubił. Była promyczkiem. Mimo, że sama miała problemy. Takie, które, znowu, łamały mi serce. Tematy, które Brittainy porusza są zawsze życiowe i naprawdę trudne i tutaj nie było inaczej. Alkoholizm i depresja. Te tematy są tu na pierwszym planie. To, jak Shay cierpiała... ale również jaka była silna... po prostu uwielbiam ją. Była bardzo mądra, racjonalna i piękna nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz. Rozrzucała w okół siebie ciepło i piękno i pozytywną energię, a w życiu jest tak mało takich osób. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam taką Shay. Bo jest niesamowicie silna, zdeterminowana i dobra.

Landon. Jest dupkiem. Tak. Ale jak wiemy z wielu książek, do takich postaci jest drugie dno. Tutaj jest i jest to trochę bardziej skomplikowane. Kocham jego zranioną duszę. Nie dziwię się, że Shay przepadła dla takiej duszy. Nie dziwię się, że Landon przepadł dla Shay. Landon ma maskę, ale jego cierpienie... powiem tak, Brittainy ma niesamowite pióro do opisywania emocji. Bo emocje, które przechodzi bohater, czuje czytelnik. Ta kobieta wywołała we mnie łzy. Nie zrozumcie mnie źle, ta książka nie jest jakaś ciężka, to miał być rom-com (Brittainy sama powiedziała, że tak planowała, ale wyszło jak wyszło:D). Jednak porusza prawdziwe tematy i... ze smutku na końcu było mi ciężko, bo płakałam, bo nie mogłam inaczej. To były delikatne łzy, tak jak wtedy kiedy widzicie coś przygnębiającego, bo bolało mnie to, że taka dusza jak Landon tak cierpiała, tak walczył ze swoim umysłem. Był taki samotny. A samotność moim zdaniem jest najgorszą rzeczą na świecie.
Tak bardzo chciałabym wam więcej o nim opowiedzieć... niestety nie mogę. Spojlerów nikt nie chce. Ale czytać... przeczytajcie, błagam.
Landon jest jedną z najpiękniejszych złamanych postaci o jakich kiedykolwiek czytałam.

Cała ta historia była przepiękna i również podobało mi się, że Brittainy pokazała też innych bohaterów. Ich historie. Nie jakieś długie, ale widzimy jak inni bohaterzy się przewijają przez książkę i widzimy co się z nimi dzieje. I... musicie się dowiedzieć tego wszystkiego. Musicie poznać historię Landona i Shay, tym bardziej, że...
Na tej książce się nie kończy!
Ta część skupiała się na liceum, kolejna już na osobach dorosłych (raczej) i tak bardzo nie mogę się doczekać!!!!! Zakończenie nie zakończyło się cliffhangerem, ale po prostu potrzebuję już kontynuacji.

Przeczytajcie tę historię dla tych pięknych bohaterów, dla tych emocji i uczuć. Nie będziecie żałować. 



NAJLEPSZE CYTATY!

"She was a vibrant light. She was the sparks that light up the sky. A star."

"-You really want to play with this fire, Shay?
-I'd love to see you try to burn me"

"-Some of the best ideas are the bad ones. Obviously neither of us can sleep tonight. What do you have to lose?
-My mind apparently"

"A penny for your thoughts... a nickel for your time... a quater for your heart... a dollar to make you mine"

"-It scares me a little. Whatever's happening in my heart when I'm around you... it scares me."
-It scares me too, but I know one thing for certain.
-What's that?
-I am going to love loving you as much as I loved hating you." 

"Any woman would be lucky to be loved by a heart like yours. Including my granddaughter. You don't see what a gift you are to this world, to the people around you. But we want you in our lives. We need you in our lives. So, please, stop running. Place your feet on the ground and make peace with your demons. Stop fighting them and hold them. You're not broken, you're just complex. And
 the most beautiful things in the world have the most complex heartbeats."

"...we're all broken. If you think anyone in this world doesn't have cracks, scars, and a story, then you're not looking close enough. We weren't brought into this world to be perfect; we were brought here to be human. To live. To feel. To hurt. To love. To cry. To exist. And with that, comes a few broken parts. You don't have to be perfect to love or be loved. You just have to be brave enough to show the world your scars and call them beautiful."

"I love myself when I'm with you. Each day I wake up and think of you, and I know why I'm here. I know why I'm fighting each day when everything feels hopeless. I know what the point is and that scares me. It scares me how much I love myself when I'm with you, because what will happen when you're gone? Will I struggle to get out of bed? Will I struggle to exist in a way that looks normal to others? Will I be okay without you around?"

"You threw me for a loop. You brought light into a world that I thought would always be encompassed with shadows. You made me wish and hope and dream of a future I never really thought about.
For the first time in my life, I want to live. I want to find a way to feel alive on my own. The way I feel when I'm around you is how I want to feel when I am alone. I want to sit in the darkness and be okay with the sound of my own heartbeats."


"Find yourself, lose yourself, then find yourself again. Do some soul searching, Landon. Go deep. Laugh, cry, discover. Do some digging, but don't you dare rush this. (...) go slow."




Czytaj dalej »

Druga strona - Kim Holden



Druga strona
Kim Holden
Wydawnictwo Filia
Data wydania: 16.10.2019r.

Tę książkę długo czytałam, bo od premiery w USA aż do teraz. Dużą winę zwalam na brak czasu i ogarnianie życia, ale również na to, że książka ta jest ciężka. I to nie w kilku momentach ale od początku do końca jest trudna w sensie emocjonalnym.  I jak się czyta cały czas miałam wrażenie, że coś się może stać, a nie chciałam by do tego doszło.

Chcę zwrócić uwagę, że nie znajdziecie tu romansu, a przynajmniej nie w dużych ilościach, bo książka nie jest o relacji między Tobym i Alice. Ta książka jest o Tobym samym. To, że spotyka w swoim życiu Alice jest błogosławieństwem, ale nie oczekujcie dreszczy podniecenia, bo to naprawdę nie jest o tym.

A o depresji. Ja w swoim życiu nie mogę powiedzieć, że w jakimś dużym stopniu miałam z depresją do czynienia. Nie miałam. Jak się o tym słyszy, to jest ciężkie ale w chwili gdy o tym myślisz, bo potem
zapomina się o tym. Ta książka pozwoliła mi przeżyć i zobaczyć, co taka osoba czuje od środka i jakie ma myśli.

Ta książka jest smutna ale jest niezmiernie ważna.  Pokazuje tak wiele ważnych rzeczy, że aż nie wiem co powiedzieć i boję się, że na pewno o czymś zapomnę.

Książka wyjaśnia skąd wzięła się depresja u Toby'ego i już na pierwszych stronach widzimy co się stało. Ale najgorsze jest obwinianie się. Widząc jak obwinia siebie było bardzo smutne, wiele razy byłam na krawędzi łez. Jeszcze zaznaczę, że nie musicie się obawiać takich emocji jak u Promyczka. Tam wylałam morze łez,  tutaj nie, po prostu w niektórych momentach czułam wilgoć w oczach.

"Jesteś nikim". Te słowa codziennie towarzyszą naszemu głównemu bohaterowi.  Serce się kraje, naprawdę.  Widzimy jak się zachowuje na zewnątrz, tak, że nikt u niego nic nie podejrzewa, bo jest dupkiem, ale z jego perspektywy widzimy że jest inaczej.  To właśnie pokazuje jak naprawdę nie wiemy co się dzieje w głowach ludzi. Nie wiemy nic, i praktycznie nikt tego nie pokazuje. Nikt nie przyznaje się że ma problem, ma czarne myśli, bo to wstyd. Myślicie że Toby się komukolwiek przyznał? Jesteście w błędzie. Bo właśnie tak to wygląda. Mijamy ludzi, a tu niektórym świat się zawala.

Czytając tę książkę naprawdę kibicuje się Toby'emu, bo chcemy oczywiście żeby z tego wyszedł. Ale on nas nie słucha.

Ta książka pokazuje stronę depresji, której wiele z nas nie zna. Ale są osoby, które to znają. I wiem, że te słowa są banalne i mało kto ich słucha, ale życie jest ważne nawet jak nam się wydaje, że jest okropne. Zakończenie książki pokazuje wszystko. Musicie przeczytać. Bo życie może być piękne tylko trzeba być cierpliwym.

Ważne jest żeby spędzać czas z tymi, których kochamy. Teraz świat jest taki zabiegany, że na nic nie mamy czasu; szkoła,  praca, obowiązki,  pasje, telefon jako pożeracz czasu i nie mamy kiedy nawet porozmawiać z ludźmi.  Spytać jak się mają, jak się czują, jakie mają marzenia. Uświadamiamy sobie wszystko dopiero gdy jest za późno. A wtedy nikogo nie obchodzi co by było gdyby.
Ale też chodzi o świat. Ja sama czuje się, że żyje jak tylko popatrzę na gwiazdy wieczorem. Popatrzę na księżyc. Pomyślę jakim cudem są drzewa i wszystko wokół. Czasami tak bardzo myślimy o sobie, że nie widzimy otaczającego nas świata,  który przynosi spokój i ukojenie. Nie widzimy że niektórzy z otaczających ludzi potrzebują  miłości, naszej uwagi, zwykłego komplementu.

Ta książka pokazuje jeszcze jedna ważna rzecz. Że ludzie, którzy nas otaczają,  nie wiedzą jak ważni są dla nas. Toby nie zdaje sobie sprawy ilu osobom sam pomógł, bo nikt mu tego nie powiedział. Żadna osoba nie podeszła i nie powiedziała "dziękuję za twoje słowa, bo mnie uratowały". Chodzi o to, że nie mówimy ludziom jaki mają na nas wpływ.  Mam nadzieję, ze rozumiecie o co mi chodzi. Powiedzmy, że ktoś coś dla was robi, nawet nieświadomie, i wy jesteście tej osobie niesamowicie wdzięczni i ta osoba jest dla was ważna ale tylko wy w głowie o tym sobie myślicie. A trzeba mówić. Trzeba komunikacji. I trzeba zwracać na ludzi uwagę.

Skupiłam się na Tobym bo to jego historia, ale żadna postać w książce nie jest przypadkowa i każdy ma wyjątkową ale trudną historię. Co ważne, wszyscy maja jakieś wady i są w pewnym sensie skorumpowani, mają ciężko w życiu, są na uboczu. Alice to niesamowita dziewczyna,  która potrafiła dostrzec gwiazdy w ciemności. Dosłownie. Ona jest piękna wewnętrznie, niesamowicie mądra i zdeterminowana, by żyć pasją i to robi. Nie ma nic piękniejszego. Każdy ma tu swoją historię.  Nie będę opisywać, ale wymienię imiona, bym o nich sama pamiętała. Chantal, Joey, Johnny, Taber,  Cliff... Nina. Od której wszystko się zaczęło... i na której wszystko się zakończyło.

Kim Holden pisze w tej książce o bardzo ważnych tematach i mam nadzieję, że każdy kiedyś znajdzie na nią czas. :)



NAJLEPSZE CYTATY!


"The most important time to listen is when words are missing, that's when hearts cry out the loudest."

"Because I'm the moth.
And she's the flame.
Everything about her is ethereal.
She is light.
And hope.
And beauty.
Fearlessness embodied.
I am none of those.

I am her corruptive antidote.
I am light-less.
And hope-less.
And beauty-less.
Fear embodied.
I am the moth the flame should burn.
Out of existence."

"There are people we meet in this life who anchor us. They reassure us with their presence. They bring us comfort simply by being. They love by osmosis, radiating it out and diffusing it in effortlessly. Quietly, they walk among us, treading lightly but providing stability and influence because it's second nature. The thing that's so special about these people is that they don't even know they're doing it."

"I want you to have a life that's filled with persuing dreams that are so mind-numbingly radiant you don't even know they're possible yet."

"Go be you... for you."

"The girl who sees the stars despite the clouds taught me to do the same. And it changed everything."




Czytaj dalej »

Powietrze, którym oddycha - czyli, czytaj wszystko co od Brittainy C. Cherry.





Powietrze, którym oddycha
Brittainy C. Cherry
Wydawnictwo Filia
Data wydania: 20.07.2016r.
Liczba stron: 398


Ta książka była po prostu piękna.
Ale czemu ja się w ogóle dziwię.
Przecież to Brittainy C. Cherry.

Ta autorka zawsze wplata w swoje książki coś ciężkiego, takiego życiowego, dlatego tym bardziej się to wszystko wydaje bardziej prawdziwe, a emocje, które się odczuwa - intensywniejsze.

(tutaj, dla niektórych może to być mały spojer, ale to jest główny temat książki i wyjaśnienie pojawia się już w pierwszym rozdziale)
Ta książka zawiera temat, o którym chyba nie czytałam. Albo przynajmniej sobie nie mogę przypomnieć teraz żadnego innego tytułu. Tu w dużej mierze mamy żałobę obydwu bohaterów głównych. Tylko, no właśnie, zazwyczaj jak czytałam to była żałoba po rodzicach/rodzeństwie/przyjaciół itp., tutaj zaś w obu przypadkach mamy żałobę po małżonkach.

I właśnie to tak bardzo odczułam... nie wiem dlaczego, sama mam dopiero 19 lat, w małżeństwie nie jestem, ale jak czytałam, a potem o tym pomyślałam jak to może być stracić miłość swojego życia, osobę, którą najbardziej kochasz, z którą dzielisz najpiękniejsze momenty, lęki, marzenia i doświadczenia... i ta osoba znika nagle. Bez wytłumaczenia. Bez pożegnania. I zostawia po sobie jedynie nieopisany ból, który cię niszczy i ciężko ci się oddycha.

Powietrze, którym oddycha.... Ten tytuł jest wręcz idealny.

Moje serce się łamało, gdy widziałam Tristana Cole'a i jego stan. Stracił dwie osoby. Cały swój świat. Jego ból był.... ogromny. Sama to odczułam. Od razu mówię, że ta książka jest w dużej mierze smutna, ale nawet nie wiem co powiedzieć, by zachęcić Was do przeczytania. No jest smutna, ale jest piękna...
Elizabeth zaś straciła męża.
Żałoba ich obojgu jest jeszcze bardzo świeża i zbyt mocno trzymają się dalej swojej przeszłości i wyobrażeń ze swoimi ukochanymi, ale czy możemy się im dziwić? To jest normalne, że tęsknią i że ból ich po prostu zżera od środka.
Poznają się.
Od razu czuć, że to nie przypadek.
I postanawiają się trochę wykorzystać.

Jestem zauroczona tą książką, chociaż to słowo jest nieodpowiednie. Jednocześnie mamy bohaterów w tle, którzy wywierają w nas taką nienawiść do nich. Baby, które plotkują, oczerniają, wiedzą najlepiej o tobie, chociaż nawet słowa z nimi nie zamieniłeś. Tutaj Brittainy pokazała miejscowość, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą, ale najczęściej wiedzą same kłamstwa i nieprawdę. Bolało to nawet mnie, jak widziałam co ci ludzie mówili o Elizabeth i Tristanie, nie wiedząc przez jakie piekło oboje przechodzili. Jest też Tanner... ale o nim to nie wiem czy warto zamieniać słowa.

Muszę jeszcze wspomnąć o Faye, to przyjaciółka Elizabeth, która potrafiła tak rozśmieszyć jak nie wiem co. Więc nie mamy tu tylko smutasów, bo jejku... jak zobaczycie co ona mówi w tej książce... :D Niewyparzony język to jej drugie imię. ;)

Tak naprawdę brak mi słów, co więcej powiedzieć, bo po prostu trzeba samemu przeczytać, by poczuć te wszystkie emocje. Uczucia. To, co się z bohaterami dzieje, co przeżywają. To nie jest też nie wiadomo jakie ciężkie oczywiście, może wyolbrzymiłam trochę, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. To nie jest książka, którą czytacie znudzeni i jutro o niej zapominacie. To książka, która wymusza od was emocje i o której nie da się zapomnieć przez długi czas. 
 

NAJLEPSZE CYTATY!

"-Kiedy życie przestanie boleć?
-Kiedy każemy mu się walić i znajdziemy powód, by się uśmiechnąć."

"Magia zawarta jest w chwilach. W delikatnym dotyku, lekkich uśmiechach, cichych słowach. Magia jest w życiu dniem dzisiejszym, w oddechu, w szczęściu. Magia jest w miłości."

"To Elizabeth mnie uratowała. Napełniła moje płuca powietrzem i wyciągnęła mnie z mroku do światła. Światła, tak jasnego, że powoli zaczynałem wierzyć w szczęście obecnej chwili. Nie czułem już bólu wczorajszego dnia, nie bałem się jutrzejszego. W którymś momencie przestałem odtwarzać przeszłość i postanowiłem nie zastanawiać się nad przyszłością. Zamiast tego wybrałem chwilę, w której trwaliśmy. Wybrałem dzień obecny."
 




Czytaj dalej »

Recenzja 2w1 - SAVE YOU & SAVE US - Mona Kasten



Save You & Save Us
Mona Kasten
Wydawnictwo Jaguar
Data wydania: 24.04.2019r./19.06.2019r.
Liczba stron: 344/352


SAVE YOU

Eh. To było lepsze od poprzedniej części! Pewnie dlatego, że tam się zapoznawaliśmy z bohaterami, tutaj zaś mamy już więcej problemów i zawiłości.

Nawet nie wiecie jak bardzo mi się podobało, a kompletnie się nie spodziewałam, że aż tak polubię te książki.
Tym bardziej, że tutaj oprócz rozdziałów z perspektywy głównych bohaterów mamy również rozdziały z perspektywy bohaterów pobocznych! Autorka bardzo dobrze zrobiła pisząc tę część w ten sposób. Mamy tu właśnie dodatkowo rozdziały Lydii i Ember. A w tych rozdziałach dużo się dzieje i jeszcze bardziej chcemy wiedzieć więcej o życiu tych dziewczyn. Po prostu kocham to.

Ta część jest poważniejsza. Jak wiecie z pierwszej części mamy tu żałobę po najbliższej osobie jaką się może mieć. I emocje bohaterów były prawdziwe tak, że ja sama się z nimi czułam tak, jak oni. Sama nie mogę sobie wyobrazić takiej sytuacji, po prostu ja nie wiem jak dałabym radę na ich miejscu i jak patrzyłam jacy byli dzielni.. jacy silni... Rozpierała mnie duma z nich, bo też chce być silna w ten sposób.
Tym bardziej, że to był tylko jeden z problemów zarówno Jamesa jak i Lydii.

Jak patrzę na Jamesa i jego osobowość, ma on na prawdę wiele warstw, problemów i rzeczy do zmierzenia się... Na początku 1. części był mega dupkiem, ale tutaj widzimy zmianę jaka zachodzi w nim, jak dojrzewa. Mimo że dalej popełnia błędy, jest ich świadom i bierze konsekwencje na klatę i nie tylko to. Robi on wszystko co w jego mocy, żeby sytuacja była lepsza. Jego determinacja była godna podziwu. Ale jednocześnie smutno mi jak patrzę na jego los i życie. Jest w klatce, z której ciężko wyjść. A niemoc robienia tego co kochasz, moim zdaniem jest najgorsza na świecie. Bo się dusisz. I nie czujesz się pełny.

Ruby mega mi zaimponowała. Wiecie co w niej jest super? Że mimo, iż widziała jak James żałuje i się stara, nie dała sobie tak łatwo odpuścić. Nie dała tak łatwo wybaczyć. Musiał walczyć. Nie mogła bez żadnego wysiłku po prostu do niego wrócić. Było to moim zdaniem bardzo realistyczne podejście. Wiedziała, że zasługuje na więcej i nie dała łatwo się z powrotem zdobyć.

Książka na wielki plus, dużo się działo i dużo nowych spraw się pojawiło. Właśnie to mnie najbardziej zadowoliło.


SAVE US

Kompletnie się nie spodziewałam, że tak wciągnę się w tę historię. Nie tylko w historię głównych bohaterów, Ruby i Jamesa, ale także Ember, Alistaira i Lydii. Kocham te rozdziały innych bohaterów aczkolwiek ubolewam, że nie było ich więcej.
Szczerze mówiąc, zaczynając 1. część nie oczekiwałam czegoś wielkiego. A tu, jestem już po wszystkich częściach i myślę, jak cudowne te książki były i jakie ważne kwestie poruszały. Tu nie ma tylko miłości nastolatków, ich wzloty i upadki i różne problemy. Najpiękniejsze w tej książce to to, jak różne relacje zostały przedstawione i ich różne strony. Piękną, kochającą się rodzinę, wspierającą we wszystkim oraz tę chłodną, którą ciężko nazwać rodziną... ta rodzina jest tylko na papierach.

Obserwując ojca Jamesa i Lydii czułam tylko wściekłość i nienawiść, a jednak tak się naprawdę dzieje. To jest okropne, być uwięzionym i nie móc być na tyle odważnym by marzyć. Moje serce łamało się, gdy patrzyłam na Jamesa, który do tej pory nie śmiał marzyć, ani myśleć o swojej przyszłości, bo ona już była ustalona. Ta książka jest więc też o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, celu, poszukiwaniu i spełnianiu marzeń, o odwadze, którą trzeba mieć, by marzyć i by do tych marzeń sięgnąć, nie ważne jakie są przeszkody. Naprawdę mnie to wzruszyło. Bo znowu, mamy Ruby, która pokazuje, że marzenia ma i do nich dąży za wszelką cenę, pokonuje trudności i to marzenie zdobywa. I nikt jej marzeń nie tłamsi. I mamy Jamesa, który musi dopiero odkryć, co chce i nauczyć się o to walczyć. Dwie strony medalu, a jaki ważny koncept Mona Kasten tu wprowadziła.
Nie tylko w tej trylogii ale też serii Again tak jest. Tam niby zwykłe NA, tutaj niby zwykła YA, ale tak naprawdę to nieprawda. Ponieważ jakoś delikatnie ona umie wplatać ważne rzeczy do swoich książek, które sprawiają, że jednak twój mózg się rusza i myśli nad życiem, nad losem innych. Ta książka i seria sprawiła, że dużo czułam emocji, wściekłość, radość, smutek i nadzieję. Nadzieję, by bohaterowie mieli odwagę. By się sprzeciwić. By się do siebie zbliżyć. By spełniać marzenia. By WYBACZAĆ. Jesteśmy tu świadkiem co zrobił Cyril. I jakie są temu konsekwencje ale też jakich ma boskich przyjaciół.

W tych książkach jest tu przedstawiona droga wielu osób i pokochałam Ember i Wrena. Alistaira i Kesha. Lydię i Grahama. Jest tyle rzeczy, które mi się podobały. I szczerze mówiąc, nie mam się po prostu do czego przyczepić. Ta trylogia to jedna z lepszych młodzieżówek jakie miałam okazję przeczytać. <3



NAJLEPSZE CYTATY!

 

SAVE YOU

"Nie wytrzymam dłużej z dala od ciebie. Tylko ty rozumiesz mnie naprawdę. Potrzebuję cię. I będę o nas walczył, bo jesteśmy sobie przeznaczeni. Na zawsze będę twój, Ruby."

"W tej chwili nie mogę zatracić się w rozważaniu o niepewnej przyszłości. Muszę żyć dzień po dniu, bo jeżeli od rana do nocy będę się zamartwiała, nie wyniknie z tego nic dobrego."

SAVE US

  "Kiedy jest przy mnie, nie mam wrażenia, że dźwigam na barkach ciężar całego świata. Nie, wtedy wydaje mi się, że trzymam cały świat w ramionach."

 

 

Czytaj dalej »

Save me - Mona Kasten.




Save me
Mona Kasten
Wydawnictwo Jaguar
Data wydania: 13.02.2019r.
Liczba stron: 384


Hej wszystkim! Nie było mnie tu trochę, ale to dlatego, że po prostu mało czytałam, ogólnie w tym roku nie idzie mi za dobrze z czytaniem, ale muszę wszystko na spokojnie, nie ścigam się z czytaniem, nawet sama z sobą. :)

Ale właśnie skończyłam nową książkę! I oczywiście jestem tu, żeby się podzielić z Wami moimi wrażeniami.

Seria Again jest moją kochaną serią, bardzo polubiłam, ba, pokochałam 1. i 2. część. Trzecia była dla mnie dziwna i słaba, ale to nie zmienia faktu, że 1. dostała 9 gwiazdek, a 2. - 10.

Mówiłam cały czas, że za trylogię Maxton Hall nie zabieram się dopóki nie wyjdą w Polsce wszystkie części, już czytałam opinie jak się kończą te książki i chciałam móc się zabrać od razu za kolejną część. No i kupiłam wszystkie trzy. I pierwsza już za mną! 

Powiem Wam, że naprawdę fajnie mi się tę książkę czytało. Zauważyłam, że dużo ludzi mówiło, że pełno tu schematów.. ale ja tego jakoś nie widzę. Bogaty chłopak i biedna dziewczyna. Kujonka. Ale czy on też nie był kujonem?
Ona nie była biedna. Była normalna. Wszyscy jesteśmy biedni w porównaniu z James'em, no chyba, że macie firmę znaną na całą Polskę i każdy o Was wie i zna, to przepraszam. Ale James jest synem właścicieli największego domu towarowego w Anglii. I Ruby chodzi do szkoły elitarnej. Nie dziwmy się, że jest tam bogactwo... że bogaci są prawie wszyscy. Ona nie była biedna. Była normalna. 
I uczyła się dużo. Ale James też. Chodzili, powtarzam, do elitarnej, prywatnej szkoły, jednej z najlepszych w Anglii. Tam każdy jest kujonem. I dużo mierzy na Oxford.

Bardzo mi się podobał charakter Ruby. Miała głowę na karku i tak naprawdę jej postawa mnie zmotywowała do działania i podążania za tym, co chcę, bo ona właśnie to robi. Jej celem jest dostanie się na uczelnie Oxfordu i to kurczę robi. Nie ma wyproś, ona biegnie za swoim marzeniem i robi wszystko, byleby tylko to marzenie spełnić. To jest naprawdę postawa godna pochwały i podziwiam ją za to i czerpię z niej inspirację.

James'a poznajemy jako aroganckiego dupka. Ale często wiemy, że w książkach za takim zachowaniem kryje się drugie dno. I to prawda, jest tu także i tutaj, więc musimy czytać, by dowiedzieć się więcej. To było dla mnie smutne i zdarza się to w życiu. Brak wyboru.... Można sobie uświadomić po tej książce, jak możliwość wyboru jest piękna.

Cieszy mnie fakt, że mamy tu dużo bohaterów pobocznych. I dużo się nich dowiadujemy. Historia skupia się na Ruby i Jamesie, ale mamy tu również historię innych. Naprawdę chcę się dowiedzieć więcej o siostrze Ruby, Ember. Niesamowite jest to, co robi. Historia Lin mnie też wzruszyła i... siostra James'a, Lydia. Od samego początku wiedziałam, że jej historia nie jest płytka. I kurczę... chcę wiedzieć co dalej!

Może ta książka nie jest najlepsza z najlepszych, niekoniecznie daję jej 10 gwiazdek. Ale nie żałuję czytania, bo była boska, świetnie mi się ją czytało i w ogólnie jak tak myślę, nie mam się do czego przyczepić. Podobało mi się i tyle. :)

Zakończenie... w życiu do głowy by mi nie przyszedł taki scenariusz... trochę mną wstrząsnęło, nie powiem.

Kto z Was czytał? Jakie macie wrażenia?
I kto ma tę trylogię na oku?
Słyszałam, że Mona Kasten ma być w tym roku na Targach Książki w Krakowie, jeśli to prawdziwa informacja, to już się nie mogę doczekać, by mieć wszystkie książki podpisane. :D

NAJLEPSZE CYTATY!

"Wszystko będzie możliwe, gdy sam dla siebie przestaniesz być przeszkodą."

"-Dlaczego zawracasz sobie głowę przyszłością, skoro mamy teraz? – pyta cicho.
-Bo zasłużyłaś na coś lepszego. Moja przyszłość jest już skreślona. Twoja nie.
-Nieprawda – mówi stanowczo. – Masz takie same możliwości, jak wszyscy inni. Tylko musisz wyciągnąć po nie rękę, James."



 
Czytaj dalej »

RESTORE ME - Tahereh Mafi. 4. część serii Dotyk Julii.





Restore Me
Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 06.03.2018r. (US)


Nie mam pojęcia czy doczekamy się polskiej kontynuacji niesamowitej serii jaką jest "Dotyk Julii". Za granicą jest już część 4. i 5., a u nas cichutko. Więc ja czekać, nie czekałam. Bo zbyt mocno kocham tę serię, by po prostu sobie cierpliwie czekać. Tutaj są moje odczucia do 4. części serii "Dotyk Julii", czyli "RESTORE ME"!

Recenzje poprzednich części:

fkngksnggnsongsongs!!!!!
Kochani, ta książka jest po prostu NIESAMOWITA! Przepraszam, że krzyczę, ale no kurczę, ileż można namawiać ludzi, żeby w końcu sięgnęli po tę serię? :)

4. część dzieje się 16 dni, po zakończeniu 3. części, kto czytał tę piękną trylogię, wie, jak się zakończyło. No i właśnie, "Restore me" ma miejsce nie w ciągu miesiąca, dwóch, czy roku. Nie. Tutaj akcja dzieje się w ciągu 4 dni. I możecie się zastanawiać, że to za krótko. Może i tak jest. Bo też mega dużo rzeczy się dzieje. Ale to tylko sprawia ogromną ciekawość co będzie dalej!

Kochani, wiecie ile się tu dzieje? Ostatnio strasznie wolno czytam książki, nie umiem jednej przeczytać w ciągu 2/3 dni, tylko schodzi mi minimum tydzień. I jeżeli macie zastój, to sięgnijcie po tę książkę! Bo przeczytałam ją ekspresowo, jest tak napisana, że każdy rozdział jest po prostu mega i ręka automatycznie przekręca strony na następny rozdział, bo nie możesz tak po prostu zostawić książkę i nie czytać dalej.

To, co tu się dzieje, i co się dowiadujemy jest mega szokiem i zwrotem akcji. Myśleliśmy, że po trylogii wszystko wiemy? NIC nie wiemy! :D Takie rewelacje jakie tutaj wychodzą na światło dzienne, mega szokują nas, czytelników, ale mają też bardzo, ale to bardzo wielki wpływ na bohaterów.

Właśnie. Jaki wpływ? W 3. części widzieliśmy Julię i jej ukochanego w najlepszym ich stanie. Byli oboje silni psychicznie, a o fizyczności to już nie wspominam. Lepiej być już nie mogło.

W tej części już jest inaczej. I jestem autorce za to taka wdzięczna, bo postawiła na REALISTYCZNOŚĆ bohaterów. To, że są silni, nie znaczy, że nie cierpią i nie przechodzą przez trudy, z którymi... już nie umieją sobie poradzić.

Chodzi o to, w jaki sposób Tahereh pokazała depresję i czarne myśli. Będąc w głowie Julii i Warnera po prostu... moje serce się krajało, czułam dokładnie to, co oni i to trochę przytłaczało, ale za to mogliśmy zobaczyć, że oni również cierpią i nie są tacy silni i niepokonani jak nam się wydawało. Są ludźmi, którzy mają własne problemy, z którymi niekoniecznie sobie radzą. To było mega, mega smutne ale i zarazem piękne. Bo to jest takie prawdziwe. Stan w jakim teraz oboje są jest brzydki, mają w sobie ogromny strach, niepewnośc, przerażenie wręcz i co najgorsze: bezwładność. Nie mają za bardzo wpływu na to co się dzieje.

Kenji tutaj jest taką skałą, na której każdy może się oprzeć. Wszyscy go kochamy, prawda? Taki promyczek... czytam sobie właśnie teraz nowelkę "Shadow me", która jest z jego perspektywy i mówię Wam, to jest must read. Jeżeli jesteście fanami tej serii, musicie przeczytać tę nowelkę i wejść na chwilę do jego głowy, bo widzimy, co naprawdę mu siedzi w głowie.


W "Restore me" pojawiają się nowi bohaterowie. I oni, i nowa sytuacja, ogólnie cała ta książka przygotowuje nas na coś nowego. Ta książka jest dopiero wstępem tego, co się będzie działo w części 5. "Defy me"  i 6. "Imagine me". Naprawdę trochę się boję, bo ta książka zakończyła się oczywiście w szokującym momencie i z pytaniami w głowie i nie mam pojęcia co dalej. Boję się za bohaterów, bo szczególnie Julia, jest w kiepskim stanie i wiele rzeczy się pokomplikowało. Ale po prostu... kocham tę książkę całym sercem, jest mi bardzo bliska i dodatkowo cała seria jest taka wciągająca, że się czyta z zapartym tchem. Kocham bardzo!

A Wy musicie przeczytać! :)

NAJLEPSZE CYTATY!

"The world tried to crush you, and you refused to be shattered. You've recovered from every setback a stronger person, rising from the ashes only to astonish everyone around you. And you will continue to surprise and confuse those who understimate you. It is an inevitability."

"- But you must never, ever let the idiots into your head. They will only lead you astray.
-But how? How do I get them out of my head?
-Set them on fire. In your mind. Let them fuel the fire that keeps you striving. Idiots are highly flammable, love. Let them all burn in hell."

"You're only nineteen years old, Mr. Warner. And I think you forget that all the time. You have no perspective, no idea that you've only barely lived. There's still so much life ahead of you."





Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia