Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brittainy C. Cherry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brittainy C. Cherry. Pokaż wszystkie posty

Southern Storms - nowa książka Brittainy C. Cherry



Southern Storms
Brittainy C. Cherry

Brittainy C, Cherry napisała kolejną emocjonalną książkę, nie ma wątpliwości. Parę łezek mi poleciało, ponieważ życie głównych bohaterów było ciężkie. Ta książka była w porządku, jednak mam trochę z nią problemy. I uwierzcie, ciężko mi to powiedzieć, bo kocham jej książki, ale po prostu piszę jak się czuję po przeczytaniu tej.

Więc, po pierwsze było za dużo dramy i bagażu na plecach bohaterów. Oboje przeszli przez coś ciężkiego i byłoby okay, jeśli to dotyczyłoby jednej osoby. Przez to właśnie, że oboje mieli trudną przeszłość, to wszystko było dla mnie trochę zbyt ciężkie w odbiorze. I zauważam to teraz właśnie z książkami Brittainy, że to się dzieje z jej bohaterami, ale to nie tylko to... ale też sposób kreacji mężczyzn jako tych zimnych, twardych i aroganckich na początku. Wiemy, że są tacy, bo są zranieni, coś się kiedyś stało i ich zmieniło, ale ten motyw mnie zaczyna już po prostu nudzić, bo się naprawdę często zdarza, szczególnie w jej książkach.

Nie mogę też zapomnieć, by wspomnieć o tych "przypadkowych" spotkaniach bohaterów. To było naprawdę zauważalne, szczególnie na początku książki. To mnie trochę wkurzało, że nagle Jax pojawiał się wszędzie gdzie była Kennedy i tego było sporo i po prostu to było nienaturalne. Bo w porządku, jeśli z raz czy dwa się to wydarzy, ale tego było więcej i trochę miałam tego dość.

No i... byłe dziewczyny. Czy też was to wkurza, że jak bohater czy bohaterka mają byłych, z którymi wcześniej chodzili to są oni pokazani w złym świetle? Dziewczyny się pokazuje jako takie wredne byłe i mnie to wkurza. Wiem, że ten zabieg jest, żeby pokazać, że w ta osoba, z którą teraz się zaczyna ktoś spotykać jest tą jedyną osobą na przyszłość, a byli partnerzy nie, ale mam dość pokazywania tych osób jako wrednych. Przecież nie zawsze tak jest.

Ta książka była emocjonalna, nie mogę zaprzeczyć temu, bo te bagaże jakie mieli, były jednak ciężkie.
Piszę, co myślę, może za dużo już podobnych pozycji przeczytałam i ta mnie nie zaskoczyła. Ale prawdę mówiąc, również fabuła chyba była średnio rozwinięta, mało się działo, przez co się nudziłam i ciężko mi było skończyć. I boli mnie to, bo zazwyczaj naprawdę lubię książki Brittainy, ale ta po prostu mi nie podeszła.


NAJLEPSZE CYTATY!

"Be here now with life, because right now is all we have."

"Even the sun gets covered by clouds some days. That doesn't take away from the light it gives off."





Czytaj dalej »

Od wrogów do...? LANDON&SHAY - Brittainy C. CHERRY



Landon&Shay
Brittainy C. Cherry
Data wydania: 30.10.2019r. (USA)

OPIS

Shay Gable hated my guts, and I hated hers, too.
We went out of our way to avoid one another at all times. When she came my direction, I went the other. When we locked eyes, she’d turn and walk away. 

All of that changed the day I was presented with a challenge. It started out as a stupid bet: make Shay fall in love with me before I fell in love with her first.

That was an easy bet for me to win. 
I didn’t love, I hardly liked. 

Yet slowly the game started to shift. Shay made me crave things I never knew I wanted like love, happiness, and her.

The closer we grew, the more she challenged my darkness, and the parts I kept locked away.

The hurts.
The pains.
The truth.

The game between us became too real, our feelings intermixed, and the risks of hurting one another grew higher. 

But you know what they say... 
All’s fair in the game of love and war—especially the heartbreaks.



Na tę książkę tak bardzo nie mogłam się doczekać, nawet nie wiecie jak. Shay i Landon pojawiali się sporadycznie w poprzedniej najnowszej od Brittainy książce "Eleanor&Grey", gdzie Shay była najlepszą przyjaciółką (+kuzynką) Eleanor, a Greyson był najlepszym przyjacielem Landona. (kompletnie nie musicie czytać E&G, żeby czytać L&S, bo to całkiem inne historie).
Shay była taką super postacią, mogłaby być najlepszą przyjaciółką każdego z nas. Była przedstawiona jako ta, która ma wszystko: piękną rodzinę, urodę, pełno przyjaciół, ponieważ kochała ludzi i rozmawiała z dosłownie każdym i rozpromieniała świat swoim wdziękiem. Była promyczkiem. Piękną, piękną osobą. Tak tu zostaje, ale dostajemy jej głębszą historię i rozwój postaci.
Landon zaś... nie było to dokładnie wyjaśnione, ale widać było, że się sprzeczali... nienawidzili w inny sposób... ale też czuć między nimi było taką chemię.... Plus, Landon był mega dupkiem, dlatego średnio go lubiłam, ale coś w sobie miał. W tej książce mamy jego historię. JEGO DOGŁĘBNĄ HISTORIĘ. Kocham to, jak został tutaj przedstawiony.

Poznajemy bohaterów jako wspólnych wrogów, nienawidzą siebie, mają swoje powody, które moim zdaniem są na początku trochę słabe, ale z drugiej strony rozumiem jak to mogło naprawdę w życiu wyglądać. Dokuczali sobie, dogadywali, ale czy na pewno oboje w środku żywili do siebie aż taką niechęć? Cóż... :) Trudno nie jest się domyślić.

Jeden z małych minusików tej książki, i to naprawdę jest mały, ale nie mogę nie wspomnieć. Książka jest piękna i o tym zaraz, ale jak z opisu widać, bohaterowie się zakładają o to, kto pierwszy się zakocha w drugiej osobie. No i właśnie. Jacy normalni wrogowie, by się zakładali o takie coś? Normalne, że nikt, bo jak się kogoś nienawidzi, to się nienawidzi i tyle. Jednak znowu, coś jednak w głębi ich duszy było inaczej. Nienawiść nienawiścią, ale oboje jednak czuli coś innego względem siebie. I chociaż nie rozumiem racjonalnych powodów tego zakładu i czasami to się wydawało dziecinne, to jednak jeżeli spojrzymy na to, jak zawsze się względem siebie czuli i myśleli, jestem w stanie to zrozumieć.

Shay, kocham ją. Jeżeli chciałabym kimś być, chciałabym być nią. Taką dobrą osobą mimo wszystko. Złamała mi serce przy końcu książki. Może nie złamała, ale sprawiła, że, mnie bardzo wzruszyła. Bo jak możesz być w najtrudniejszej chwili dla osoby, która cię tak mocno zraniła? Nie rozumiałam jak mogła to zrobić, Ja bym nie mogła. Dlatego podziwiam jej dobroć i siłę, bo to było piękne. Kochać bliźniego, pomimo ran, jakich nam ktoś zadał. Jej postawa naprawdę była godna podziwu i to przez całą książkę. Zawsze była dla ludzi. Rozmawiała z każdym. Czy to z popularnymi, czy to z wyrzutkami czy nerdami. I każdy ją lubił. Była promyczkiem. Mimo, że sama miała problemy. Takie, które, znowu, łamały mi serce. Tematy, które Brittainy porusza są zawsze życiowe i naprawdę trudne i tutaj nie było inaczej. Alkoholizm i depresja. Te tematy są tu na pierwszym planie. To, jak Shay cierpiała... ale również jaka była silna... po prostu uwielbiam ją. Była bardzo mądra, racjonalna i piękna nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz. Rozrzucała w okół siebie ciepło i piękno i pozytywną energię, a w życiu jest tak mało takich osób. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam taką Shay. Bo jest niesamowicie silna, zdeterminowana i dobra.

Landon. Jest dupkiem. Tak. Ale jak wiemy z wielu książek, do takich postaci jest drugie dno. Tutaj jest i jest to trochę bardziej skomplikowane. Kocham jego zranioną duszę. Nie dziwię się, że Shay przepadła dla takiej duszy. Nie dziwię się, że Landon przepadł dla Shay. Landon ma maskę, ale jego cierpienie... powiem tak, Brittainy ma niesamowite pióro do opisywania emocji. Bo emocje, które przechodzi bohater, czuje czytelnik. Ta kobieta wywołała we mnie łzy. Nie zrozumcie mnie źle, ta książka nie jest jakaś ciężka, to miał być rom-com (Brittainy sama powiedziała, że tak planowała, ale wyszło jak wyszło:D). Jednak porusza prawdziwe tematy i... ze smutku na końcu było mi ciężko, bo płakałam, bo nie mogłam inaczej. To były delikatne łzy, tak jak wtedy kiedy widzicie coś przygnębiającego, bo bolało mnie to, że taka dusza jak Landon tak cierpiała, tak walczył ze swoim umysłem. Był taki samotny. A samotność moim zdaniem jest najgorszą rzeczą na świecie.
Tak bardzo chciałabym wam więcej o nim opowiedzieć... niestety nie mogę. Spojlerów nikt nie chce. Ale czytać... przeczytajcie, błagam.
Landon jest jedną z najpiękniejszych złamanych postaci o jakich kiedykolwiek czytałam.

Cała ta historia była przepiękna i również podobało mi się, że Brittainy pokazała też innych bohaterów. Ich historie. Nie jakieś długie, ale widzimy jak inni bohaterzy się przewijają przez książkę i widzimy co się z nimi dzieje. I... musicie się dowiedzieć tego wszystkiego. Musicie poznać historię Landona i Shay, tym bardziej, że...
Na tej książce się nie kończy!
Ta część skupiała się na liceum, kolejna już na osobach dorosłych (raczej) i tak bardzo nie mogę się doczekać!!!!! Zakończenie nie zakończyło się cliffhangerem, ale po prostu potrzebuję już kontynuacji.

Przeczytajcie tę historię dla tych pięknych bohaterów, dla tych emocji i uczuć. Nie będziecie żałować. 



NAJLEPSZE CYTATY!

"She was a vibrant light. She was the sparks that light up the sky. A star."

"-You really want to play with this fire, Shay?
-I'd love to see you try to burn me"

"-Some of the best ideas are the bad ones. Obviously neither of us can sleep tonight. What do you have to lose?
-My mind apparently"

"A penny for your thoughts... a nickel for your time... a quater for your heart... a dollar to make you mine"

"-It scares me a little. Whatever's happening in my heart when I'm around you... it scares me."
-It scares me too, but I know one thing for certain.
-What's that?
-I am going to love loving you as much as I loved hating you." 

"Any woman would be lucky to be loved by a heart like yours. Including my granddaughter. You don't see what a gift you are to this world, to the people around you. But we want you in our lives. We need you in our lives. So, please, stop running. Place your feet on the ground and make peace with your demons. Stop fighting them and hold them. You're not broken, you're just complex. And
 the most beautiful things in the world have the most complex heartbeats."

"...we're all broken. If you think anyone in this world doesn't have cracks, scars, and a story, then you're not looking close enough. We weren't brought into this world to be perfect; we were brought here to be human. To live. To feel. To hurt. To love. To cry. To exist. And with that, comes a few broken parts. You don't have to be perfect to love or be loved. You just have to be brave enough to show the world your scars and call them beautiful."

"I love myself when I'm with you. Each day I wake up and think of you, and I know why I'm here. I know why I'm fighting each day when everything feels hopeless. I know what the point is and that scares me. It scares me how much I love myself when I'm with you, because what will happen when you're gone? Will I struggle to get out of bed? Will I struggle to exist in a way that looks normal to others? Will I be okay without you around?"

"You threw me for a loop. You brought light into a world that I thought would always be encompassed with shadows. You made me wish and hope and dream of a future I never really thought about.
For the first time in my life, I want to live. I want to find a way to feel alive on my own. The way I feel when I'm around you is how I want to feel when I am alone. I want to sit in the darkness and be okay with the sound of my own heartbeats."


"Find yourself, lose yourself, then find yourself again. Do some soul searching, Landon. Go deep. Laugh, cry, discover. Do some digging, but don't you dare rush this. (...) go slow."




Czytaj dalej »

Powietrze, którym oddycha - czyli, czytaj wszystko co od Brittainy C. Cherry.





Powietrze, którym oddycha
Brittainy C. Cherry
Wydawnictwo Filia
Data wydania: 20.07.2016r.
Liczba stron: 398


Ta książka była po prostu piękna.
Ale czemu ja się w ogóle dziwię.
Przecież to Brittainy C. Cherry.

Ta autorka zawsze wplata w swoje książki coś ciężkiego, takiego życiowego, dlatego tym bardziej się to wszystko wydaje bardziej prawdziwe, a emocje, które się odczuwa - intensywniejsze.

(tutaj, dla niektórych może to być mały spojer, ale to jest główny temat książki i wyjaśnienie pojawia się już w pierwszym rozdziale)
Ta książka zawiera temat, o którym chyba nie czytałam. Albo przynajmniej sobie nie mogę przypomnieć teraz żadnego innego tytułu. Tu w dużej mierze mamy żałobę obydwu bohaterów głównych. Tylko, no właśnie, zazwyczaj jak czytałam to była żałoba po rodzicach/rodzeństwie/przyjaciół itp., tutaj zaś w obu przypadkach mamy żałobę po małżonkach.

I właśnie to tak bardzo odczułam... nie wiem dlaczego, sama mam dopiero 19 lat, w małżeństwie nie jestem, ale jak czytałam, a potem o tym pomyślałam jak to może być stracić miłość swojego życia, osobę, którą najbardziej kochasz, z którą dzielisz najpiękniejsze momenty, lęki, marzenia i doświadczenia... i ta osoba znika nagle. Bez wytłumaczenia. Bez pożegnania. I zostawia po sobie jedynie nieopisany ból, który cię niszczy i ciężko ci się oddycha.

Powietrze, którym oddycha.... Ten tytuł jest wręcz idealny.

Moje serce się łamało, gdy widziałam Tristana Cole'a i jego stan. Stracił dwie osoby. Cały swój świat. Jego ból był.... ogromny. Sama to odczułam. Od razu mówię, że ta książka jest w dużej mierze smutna, ale nawet nie wiem co powiedzieć, by zachęcić Was do przeczytania. No jest smutna, ale jest piękna...
Elizabeth zaś straciła męża.
Żałoba ich obojgu jest jeszcze bardzo świeża i zbyt mocno trzymają się dalej swojej przeszłości i wyobrażeń ze swoimi ukochanymi, ale czy możemy się im dziwić? To jest normalne, że tęsknią i że ból ich po prostu zżera od środka.
Poznają się.
Od razu czuć, że to nie przypadek.
I postanawiają się trochę wykorzystać.

Jestem zauroczona tą książką, chociaż to słowo jest nieodpowiednie. Jednocześnie mamy bohaterów w tle, którzy wywierają w nas taką nienawiść do nich. Baby, które plotkują, oczerniają, wiedzą najlepiej o tobie, chociaż nawet słowa z nimi nie zamieniłeś. Tutaj Brittainy pokazała miejscowość, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą, ale najczęściej wiedzą same kłamstwa i nieprawdę. Bolało to nawet mnie, jak widziałam co ci ludzie mówili o Elizabeth i Tristanie, nie wiedząc przez jakie piekło oboje przechodzili. Jest też Tanner... ale o nim to nie wiem czy warto zamieniać słowa.

Muszę jeszcze wspomnąć o Faye, to przyjaciółka Elizabeth, która potrafiła tak rozśmieszyć jak nie wiem co. Więc nie mamy tu tylko smutasów, bo jejku... jak zobaczycie co ona mówi w tej książce... :D Niewyparzony język to jej drugie imię. ;)

Tak naprawdę brak mi słów, co więcej powiedzieć, bo po prostu trzeba samemu przeczytać, by poczuć te wszystkie emocje. Uczucia. To, co się z bohaterami dzieje, co przeżywają. To nie jest też nie wiadomo jakie ciężkie oczywiście, może wyolbrzymiłam trochę, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. To nie jest książka, którą czytacie znudzeni i jutro o niej zapominacie. To książka, która wymusza od was emocje i o której nie da się zapomnieć przez długi czas. 
 

NAJLEPSZE CYTATY!

"-Kiedy życie przestanie boleć?
-Kiedy każemy mu się walić i znajdziemy powód, by się uśmiechnąć."

"Magia zawarta jest w chwilach. W delikatnym dotyku, lekkich uśmiechach, cichych słowach. Magia jest w życiu dniem dzisiejszym, w oddechu, w szczęściu. Magia jest w miłości."

"To Elizabeth mnie uratowała. Napełniła moje płuca powietrzem i wyciągnęła mnie z mroku do światła. Światła, tak jasnego, że powoli zaczynałem wierzyć w szczęście obecnej chwili. Nie czułem już bólu wczorajszego dnia, nie bałem się jutrzejszego. W którymś momencie przestałem odtwarzać przeszłość i postanowiłem nie zastanawiać się nad przyszłością. Zamiast tego wybrałem chwilę, w której trwaliśmy. Wybrałem dzień obecny."
 




Czytaj dalej »

Eleanor&Grey - nowa powieść Brittainy C. Cherry! (+FRAGMENT z książki)






Eleanor&Grey
Brittainy C. Cherry 
Data wydania: 08.04.2019r.

Książki Brittainy nigdy nie są banalne i zawsze, ale to zawsze mają w sobie coś ważnego, coś, co sprawa, że się głębiej nad czymś zastanawiamy i po prostu czujemy.

A w tej książce to się czuło dużo. Nie ukrywam, że Eleanor&Grey nie jest łatwą książką. Spodziewałam się lżejszej, a jednak Brittainy kolejny raz wrzuciła mnie na głęboką wodę. Czuje się dużo smutku, jest się na krawędzi łez, ale czytasz i czytasz, bo kibicujesz i chcesz wiedzieć jak się wszystko zakończy i jaką drogą pójdą bohaterowie. I to nie tak, że zgadasz się z ich decyzjami. Masz ochotę kopać i walić pięściami, bo ty nie tak chcesz, by ich historia się potoczyła, ale życie zmusza do pójścia innymi drogami niż czasami by się chciało.

Nie tylko główni bohaterowie zasługują na pochwałę ale i ci drugoplanowi. Kocham, gdy książki skupiają się też na innych postaciach i tutaj tak było i wszystkich uwielbiam. Mama Eleanor to istny skarb, ogólnie jej rodzice to rzadkość w książkach. Często mamy bohaterów, którzy mają niefajnych rodziców, którzy wiecie, są złamani i nie są dobrymi rodzicami. Tutaj był przykład idealnej rodziny,  rodziców, którzy kochają się miłością nieopisaną, którzy są bratnimi duszami i są nierozerwalni. Jak ja o tym czytałam, moje serce mi puchło, bo to niesamowite widzieć taki przykład rodziców. Mama Eleanor była niesamowicie silną kobietą, jak widziałam jak rodzi sobie z trudną sytuacją.. moja głowa była mała. To jest niesamowite.
Ojciec Eleanor również ma dużą rolę, choć przez połowę książki jest z boku. Zaś w drugiej połowie widzimy zmianę, której nikt z nas nie chce, widzimy, to co często spotyka ludzi i mi było smutno.

Ale właśnie w tej książce Brittainy pokazała jak ważna jest rodzina i że bez względu na wiek dzieci, one zawsze będą szukać miłości rodziców. Nawet, gdy oni sami są dorosłymi już ludźmi. To mi łamało serce, ale pokazało prawdę życiową. To jak ważne jest, by rodzice spędzali czas z dziećmi, bo praca nie jest najważniejsza, a życie i więzy z bliskimi są najważniejsze, by być w życiu szczęśliwym i spełnionym. To wszystko jest pokazane nie tylko na idealnym przykładzie rodziców Eleanor, ale również na odwrotnym przykładzie rodziców Greysona, którzy byli... całkowitym przeciwieństwem. Ale to wszystko najbardziej widać na przykładzie samej Eleanor i Greysona już w drugiej połowie książki. Bo to było ich próbą. Szczególnie Greysona. Który miał dzieci. Ale czy był takim ojcem jakim sobie obiecywał być, gdy był nastolatkiem? Czy prowadził takie życie, jakie chciał mieć, gdy Eleanor go spytała kim chciałby zostać? Czy był szczęśliwy?

Jak mówiłam, bohaterowie drugoplanowi... tutaj też mówię o Karli i Lorelai, córki Greysona. Uwielbiam to jak, Cherry je wykreowała. Małą dziewczynkę z uśmiechem na twarzy mimo tragedii i zbuntowaną nastolatkę, która jest naprawdę ciężka w obyciu, ale gdy zobaczymy co ukrywa pod warstwami złości, chce się płakać, współczuć, przytulić ją i pocieszyć. Bo to, co ona przechodziła było niesamowicie ciężkie. Ważne jest to, że nie sami bohaterowie przechodzili przez trudy, ale bohaterowie poboczni również. Prawie wszyscy. Ta książka ma wiele odsłon i to było najlepsze.



Eleanor była taką barwną postacią, możemy ją dobrze poznać. Od teraz ważki są dla mnie czymś pięknym z dużym znaczeniem. Wiecie, w wielu książkach mamy odwołania do Harrego Pottera. Nigdy ja osobiście go nie czytałam, i raczej.... nie zamierzałam. Ale ta książka, tak mną wstrząsnęła i gdy zobaczyłam, ja bardzo HP wpłynął na nasze postacie, to jestem pod wrażeniem i czuję czysty pociąg do tego, by te książki przeczytać. Bo widziałam jak te książki wpłynęły na bohaterów i teraz ja sama chciałabym tego doświadczyć. Nasza bohaterka jest molem książkowym. To jak książki kocha i o nich mówi, to po prostu tylko się chce uśmiechać. :D

Grayson to postać... hm. Okej zacznijmy od tego, że jako nastolatek był niesamowitym człowiekiem. To, co robił dla Eleanor wzbudzało we mnie podziw i czystą... zazdrość. Tak, bo zobaczycie, że to co on robił, sprawi, że wy też będziecie chcieli doświadczyć tego samego. To był przykład idealnego chłopaka i cóż... kandydata na męża. Ideał. Zero wad. I może powiecie, że ideały nie istnieją. I to prawda. Bo w drugiej części książki zobaczycie drastyczną zmianę. I tu będziecie wyklinać. Przynajmniej ja wyklinałam. Gdzie wcześniej nie wierzyłam jak może być coś tak pięknego, tutaj nie mogłam zamknąć szczęki z wrażenia, jak ktoś może się tak zmienić i mieć taką postawę. Czy naprawdę człowiek może się tak zmienić w przeciągu paru miesięcy? Brittainy udowodniła, że tak. Bo pokazała dwie zmiany. Jego, która trwała krócej niż zmiana drugiego bohatera pobocznego i to bolało, jak pełen życia, energii zabawny i zawsze uśmiechnięty człowiek, może zamienić się we wrak.

Muszę dać również uwagę Shay i Landonowi. Kurczę ta parka wniosła trochę światełka i humoru do tej książki. Shay to kuzynka/najlepsza przyjaciółka Eleanor, a Landon to przyjaciel Graysona. I oni również, jak nasi bohaterowie, najpierw znali się z liceum, a potem... eh, to spotkanie po latach. :D Ile, ale to ile bym dała za kilka rozdziałów o ich historii. Bo to prawdziwe hate-love relationship i to nie takie zwykłe tylko odlotowe, że aż się micha sama szczerzy z uśmiechu. :D

Dla mnie, książki Brittainy są historiami, których się nie zapomina. To nie są romanse, które czyta się w jeden dzień, a na drugi, nie wiesz jakie było zakończenie, bo historia ci już przeszła przez głowę. Nie. Tutaj ktoś ci mówi tytuł, a ty od razu wiesz co w tej książce mniej więcej było. Pamiętasz, o co chodziło, jakie były tematy. To kocham w książkach Brittainy. Kocham to w tej książce, że była pełna emocji i nie przejdzie mi obojętnie, nie zapomnę o niej. Była niesamowita, pełna bólu, cierpienia, emocji, i uleczenia. Warto. Jak zawsze, gdy chodzi o książki Brittainy, warto.

NAJLEPSZE CYTATY!

"You can be anything in the world, and it would be good enough. Job title doesn't matter as long as you have food on your table, and heat on your stove. What matters the most is being happy. So, when you do grow up, make sure you're happy. Then everything else will fall into place."

"You know those first few minutes after finishing an amazing book?
Those moments when you aren’t quite sure what to do with yourself?
You simply sat there, staring at the last words, unsure how to move on with your life.
How could it be over?
How could those characters just fade to black?
No, for you the characters were still soaked in your soul. Their actions, their dialogue, were still alive and strong in your mind. Your tears hadn’t even dried, and you craved another fix. I loved that feeling. The bittersweet love story between a person and a novel coming to an end."

 "Live in this moment, my dragonfly. Live fully in this moment."

"It blew my mind how a mother could be the strongest person in a room, even at her weakest."

"Maybe all people needed sometimes was for someone to keep showing up for them during the hard days. Even when they tried their best to push everyone away."

"-What if there's nothing there? What if Eleanor doesn't feel it back?
-She does.
-How do you know?
-Because when she looks at you, it's as if the whole world lights up inside of her. So trust what you're feeling, and don't let doubt creep in. Sometimes in life you just have to leap, Greyson. You have to take the leap, and just trust that you can fly."

"The best kind of love is the kind that fills one up completely, leaving reassurance, not doubts."

"If I couldn't have all of his love yet, I didn't want to keep falling for someone who wouldn't be able to catch me."
  




 FRAGMENT

                                                                                Eleanor
                                                                       Thirty-two years old

Greyson’s assistant, Allison, finished giving me a tour of the house. “Okay, I think that’s everything. I’m going to head out now, but go ahead and make yourself comfortable. Get used to the property. Mr. East knows you’re here today, so don’t feel like you aren’t allowed to wander around a bit. If you need anything, my cell number is on the contact list in the book, or you can email me. If nothing comes up, I hope your first day goes well. Claire will be with you Monday to make sure the transition goes smoothly.”
I must have looked terrified because as Allison grabbed her coat and purse to leave, she gave me a light squeeze on the shoulder.
“You’re going to be fine, Eleanor. Mind over matter. You got this. Let’s touch base later in the week so I can check in on how things are going.”
“Sounds great. Thanks, Allison.”
After she left, I took a deep breath and flipped through a few pages in the binder. Then, I did a once-through of the house, familiarizing myself with whose room was where. There was something so unsettling about the quietness of Greyson’s home. It was so dark with an odd gloomy feeling attached to it, haunting almost. I didn’t mean dark as in the lighting situation, rather it was the energy level. There was such a heaviness in the space.
The place felt like a house, not a home.
If I hadn’t known any better, I wouldn’t have believed a family lived there at all.
It felt so abandoned, almost like a memory frozen in time.
That might’ve just been my own thoughts, thought, due to knowing about the tragedy that had taken place in the lives of the individuals who lived there. With the number of books I’d read, it wasn’t inaccurate to say my mind wandered toward the dramatics.
I walked back into the kitchen, flipping through the binder, completely taken aback by the girls’ schedules. Between school, swim lessons, karate, piano lessons, physical therapy, and grief counseling, I wasn’t sure how they found the time to live a little.
“Eleanor.”
I leaped out of my skin at the sound of my name and turned to see Greyson standing behind me with an empty glass in his hand. He was dressed in a suit and tie, which was so strange to me.
Who wore a suit and tie in their own home?
I hardly wore pants when I was home alone.
“Oh, Greyson, hi. Sorry I’m still here. Allison was just giving me a tour, and she said it was okay to look around a bit more.”
“She made me aware.”
Wow. He had responded immediately, unlike the first time I saw him. I called that progress.
I smiled at him, but he didn’t smile back, and that felt like the oddest thing in the world. The old Greyson had been full of smiles.
“It’s a beautiful home,” I stated, unsure what else to talk about. “It’s massive. I swear, it’s like ten times the size of my place.” He blankly stared my way as I shifted from foot to foot. “I love the décor,” I blurted out, and I hated myself the second the words left my lips. Just walk away, Eleanor. Don’t be awkward. “Those throw pillows in your living room are to die for. Where did you get them?”
“The interior designer chose everything,” he replied dryly.
“Oh, right, of course. My interior designer is normally the clearance section at T.J. Maxx,” I joked. “Or on special occasions, Target.”
He didn’t laugh, probably because I wasn’t funny.
I wondered when was the last time he’d laughed.
Did he ever find anything funny anymore?
We kept staring at one another in the most uncomfortable silence, though I didn’t feel as if I could pull myself away from it. I probably stared at him too long, but how could I not? I’d gone fifteen-some years without looking at him. It was understandable that I wouldn’t be able to turn away quickly.
The awkwardness of it all finally came to a halt when Greyson cleared his throat.
“Eleanor?”
“Yes?”
“I came for water.”
“Oh?” I stared at him like an idiot, wide-eyed like a deer in headlights, waiting for his next words. I stood still as if he were going to expand on his interest in water. Was he offering me a drink? Were we going to sip water and catch up on things? Was I finally going to be able to ask him how he’d become the CEO of his father’s company at such a young age? What had happened to his father? His stare narrowed, and his lips turned down in a displeased fashion. He nodded once.
“Hmm?” I asked.
He nodded more aggressively this time, gesturing past me.
I glanced behind me and realized I was standing right in front of the refrigerator, blocking the water dispenser. I stepped to the side, mentally beating myself up.
Idiot.
“Oh, right, of course. Well, I think I’m done here, so I’ll see myself out,” I stated, scrambling to grab my binder. “Have a good afternoon.”
He didn’t reply, but that wasn’t shocking. I was quickly learning that this new Greyson didn’t have nearly as much to say as the old one.

Czytaj dalej »

Siła, która ich przyciąga - Brittainy C. Cherry




Siła, która ich przyciąga
Brittainy C. Cherry
Wydawnictwo Filia
Data wydania: 08.11.2017r.
Liczba stron: 327

Nadszedł ten moment gdy czuję się winna. To ten moment, kiedy każdy mówi, że książka jest najlepsza w serii, a ja tego jakoś... nie czułam.
Wszędzie, gdzie słyszałam, ludzie mówią, że Siła, która ich przyciąga jest najlepsza z serii Żywioły. To moja druga książka z tej serii, za mną już Ogień, który ich spala i Ogień... tamta książka była naprawdę super. Tutaj się czułam jakbym już gdzieś to czytała no i czasami troszkę się nudziłam, choć nie powinnam.

Jeśli chodzi o Grahama, trochę go nie czułam, jego osobowości. Bardzo rzucało się w oczy jaki był gburowaty i ogólnie taki mroczny przez większą część książki i szczerze, trochę mnie to zaczynało przytłaczać, ta jego ciężka, poważna osobowość. Lecz potem widzimy jak się zmienia. Staje się człowiekiem, który w końcu akceptuje miłość w sowim życiu.

Lucy przypominała mi Kate z Promyczka. No ona była takim Promyczkiem, taką dobrą osóbką, która wszystkim pomaga, jest szczęśliwa, kocha wszystkich i wszystko. Jej osobowość na pewno była ciekawa, ale też, czułam tutaj jak w przypadku Grahama, że trochę mało się do bohaterów przywiązałam i nie wiem z czym to jest związane. Może dlatego, że książka jest nawet krótka, albo bardzo dużo słów było skupionych wokół córki, Talon. Nie wiem. Ogólnie lubię tę dwójkę, historia mi się podobała, jednak nie czułam tych iskier.

Podobało mi się, jak Brittainy poprowadziła losy trzech sióstr. Lyric i Mari to naprawdę ciekawe postacie. Szanuję to, że Brittainy wkurzyła mnie i pewnie wiele innych czytelników pewną decyzją Mari. To właśnie pokazuje, jak ludzie nie potrafią oderwać się od toksycznego związku bo boją się samotności. Samotność. Niby proste słowo, ale ludzie, zrobią dużo, by samotnym nie być. Nawet  z powrotem wepchną się w toksyczny związek, równocześnie marnując czas i szanse na coś lepszego.

Nie mam zbyt dużo do powiedzenia o tej książce jak widać. Była dobra, naprawdę dobra, ale jakoś nie mogę pozbyć się tego pyciego poczucia rozczarowania, bo tyle ludzi chwaliło tę książkę, i wiem, że jest naprawdę dobra, pokazuje bardzo ważne rzeczy, ale mi czegoś po prostu zabrakło.

NAJLEPSZE CYTATY!

"Miłość. Uczucie, które sprawiało, że ludzie zarówno wznosili się do chmur, jak i upadali na samo dno. Uczucie, które trawiło ludzkie serca, a także spalało ich dusze. Początek i koniec każdej podróży."

"Powietrze nade mną,
ziemia pode mną,
ogień we mnie,
woda wokół mnie,
napełnij mnie duchu."

"Nauczyła mnie, że prawdziwa miłość potrzebuje czasu, pracy i komunikacji. Prawdziwa miłość rozkwitała jedynie dla tych, którzy poświęcali czas, by ją pielęgnować, odżywiali ją i dawali jej światło."


   
Czytaj dalej »

Najlepsza książka roku, czyli POZA RYTMEM - BRITTAINY C.CHERRY


Poza rytmem
Brittainy C.Cherry
Wydawnictwo Filia
Data wydania: 06.06.2018r.
Liczba stron: 400

Wiecie, nigdy nie pisałam recenzji nic o okładce i tytule, bo wydawało mi się to zbędne i niepotrzebne. Jednak przy tej książce, muszę coś o tym powiedzieć. Bo pierwszy raz nie zgadzam się z okładką, jakie wydawnictwo wydało... Jeszcze po Filii się tego nie spodziewałam. Bo ta okładka jest całkowicie sprzeczna z książką! Dlaczego? Bo nikt nawet w książce nie gra na gitarze! Może się wam to wydawać błahe, czy coś, ale ten kto przeczytał tę książkę zrozumie, że to nie jakaś tam byle jaka książka. To książka o cierpieniu, dla mnie niesamowicie ważna, bo przeżyłam wiele emocji czytając ją i to po prostu boli, że wydawnictwo schrzaniło sprawę z okładką. Gdybym tej książki nie czytała wcześniej (bo czytałam ją w oryginale po premierze w USA), to myślałabym, że główna bohaterka gra na gitarze! A tak naprawdę, główna bohaterka nawet na żadnym instrumencie nie gra! Główny bohater gra, ale na innym instrumencie. I to jest dla mnie nie pojęte.

Tak samo tytuł. Ten tytuł jest taki niejaki. "Poza rytmem". Co poza rytmem? Oryginalny tytuł to "BEHIND THE BARS" i ten tytuł oryginalny jest NIEZMIERNIE WAŻNY. Bo to on określa całą książkę. Książka skupia się na tym, jak bohaterowie spędzają czas za barami, z tyłu budynków, by słuchać muzyki wydobywającej się z nich. I to właśnie ZA BARAMI dzieje się jedna niesamowicie ważna scena, która decyduje o późniejszym życiu bohaterów! Tytuł jest niesamowicie ważny. Polski tytuł nic mi nie mówi. Nie rozumiem go po prostu. Jest nijaki i nic nie znaczący. A to tytuł jest jednym z czymś, co również zaciekawia czytelnika.


Nie uważam, że oryginalna okładka mówi coś ważnego. Jednak jest piękna i nie ma tu jakiejś tam gitary! Ale w tle są nuty, które są ważne dla obojga głównych bohaterów. No i ta okładka naprawdę jest śliczna i była robiona specjalna sesja dla tej książki. Szkoda, według mnie, że wydawnictwo nie zostało przy tej okładce.

A teraz przechodzimy do recenzji! 

Wiedziałam, że ta książka będzie boska. I jest boska od samego początku... najgorsze (lub najlepsze) jest to, że Brittainy zwala na nas ogrom emocji już od samego początku książki. Serce mi się łamało czytając tę książkę, ponieważ jest taka prawdziwa. Pokazana w taki prawdziwy sposób, że to bolało czytając. Chciałabym tu o tylu rzeczach powiedzieć, ale wydaje mi się, że po prostu zapomnę. Ale muszę powiedzieć, że ta książka jest mega wartościowa.

Coś o bohaterach. Z Jasmine myślę, że wiele osób będzie się utożsamiać. To osoba, która spełnia marzenia swojej mamy. Nie chodziła do szkoły, ale za to chodziła codziennie na kilkugodzinne lekcje tańca, aktorstwa i śpiewu. Musi być perfekcjonistką i sławną osobą. Nie ma miejsca na inne rzeczy. Musi śpiewać pop. Jednak dziewczyna kocha soul, ale nie może tego śpiewać, bo to mama jej dyktuje wszystko. Bohaterka ma 16 lat. Ogólnie książka dzieli się na dwie części, w pierwszej bohaterowie mają po 16 lat, w drugiej części 22. Ale o tym zaraz. Tak więc Jasmine nie ma wyboru, musi podlegać decyzjom swojej mamy. Ale chyba każdy w końcu kiedyś pęknie, prawda? W międzyczasie dziewczyna uprosiła swoją mamę, by mogła pójść do normalnej szkoły publicznej. Jej matka się zgodziła jednak dalej musiała ciężko pracować nad dążeniem do sławy.

Tu historia się zaczyna. W szkole jest Elliot. Chłopak, który złamał mi serce. Jest mocno prześladowany w szkole. Wiem, że w wielu książkach było pokazywane to, jak ludzie się nad kimś znęcają, ale tu było to pokazane tak prawdziwie... i te emocje jakie odczuwał ten chłopak również... Kiedy on był na samym dnie, dziewczyna była górą. Była jedną z tych "popularnych". Jednak dziewczyna widziała w nim chłopaka, który ma duszę. Kiedyś go widziała jak przepięknie gra na saksofonie. Wtedy był bardzo pewny siebie, lecz poza grą... jąka się i jest słaby. Dziewczyna postanawia mu pomóc. I to w bardzo nietypowy sposób.





Ta książka była dla mnie bardzo smutna, jednak to nie znaczy, że nie daje nadzieję. Właśnie myślę, że o to chodziło autorce, by pokazać jak przejść przez cierpienie. To było niesamowite w tej książce... Pokazała dwoje różnych bohaterów, cierpienie tego prześladowanego chłopaka i cierpienie popularnej dziewczyny. Pokazała, że wszyscy mają problemy i to ciężkie. Podobało mi się też ukazanie rodziców. Dwóch różnych mam. Jedna, która nie liczy się z uczuciami dziecka, która nie pozwala dziecku cieszyć się młodością, druga, która była silna, która przeżyła wiele, była kochająca, opiekuńcza. Pokazała też różne typy ojców. Jeden, który używał przemocy i który zostawił rodzinę, drugi, który nie był biologicznym ojcem, ale kochał nad życie. Rozczulam się tu bardzo, bo to wszystko w tej książce jest tak cholernie mądre.

Nie mogę zapomnieć o Katie, siostrze Elliota. Oboje byli pięknym rodzeństwem, które sobie pomagało i wspierało. Poświęcało dla siebie nawzajem. Gdy o tym piszę, aż chce mi się płakać. Bo mega silne emocje towarzyszą mi tutaj. Dawno nie czytałam takiej emocjonującej książki. Katie była kolejnym przykładem silnej osoby. Ona i Elliot.... tak mocno zranieni, a mimo wszystko tak cholernie silni... 

Kiedy myślałam, że już gorzej być nie może... może. Potem pokazane jest 6 lat później... przewidywałam i dobrze przewidziałam, jak bohaterzy będą wyglądać. Jak Elliot będzie wyglądać fizycznie i psychicznie. Jak Jasmine będzie wyglądać. Niedostępni, zranieni przez życie. Samotni. Silni-niesilni. To TRZEBA przeczytać, żeby to doświadczyć. Wszystko.

Musze wspomnąć o innych bohaterach. O TJ, świetnym staruszku z doświadczeniem, który był taki dobry i pomagał ludziom... Mama Elliota, Ray, jeszcze przyjaciel Elliota, Jason, który zawsze był dobrym przyjacielem i wspierał go...

Ta książka zasługuje na milion gwiazdek, i na to, by każdy kto tylko może, ją przeczytał. Ta książka zasługuje na to by była czytana w kółko i w kółko. Żeby każdy mógł doświadczyć te mocje i uczucia. 

NAJLEPSZE CYTATY!

(PO ANG, BO CZYTAŁAM W ORYGINALNE, ALE ZACHĘCAM DO CZYTANIA, BO SĄ PIĘKNE)

"But sometimes I have to lie to myself to keep from falling apart. Sometimes lies are the only thing that keep me getting out of bed each morning."

"Every person had lyrics in their life that were too painful to sing."

"Failure was probably not a part of his vocabulary."

"For the first time in forever, I was finally able to step out from behind the bars of my past. I was learning how to walk again. I could feel the light coming back to me, filling me up with hope, with love, with happy endings.
I'd spent six years locked in a cage, and Jasmine Greene was the key to my freedom.
She was my music, my life, my everything. When our love blended together, it produced the most beautiful sounds. When our love blended together, two songs became one."

"He was exactly what I needed when I hadn't even known I needed it, the light that lit the darkness I'd been walking in for so long."

"I've learned that being strong is getting out of bed each day when your world's falling apart."
 (!!!)

"I hadn't known much about love. I hadn't known how it looked, felt, or tasted. I hadn't known how it moved, how it flowed, but I knew my heart was tight and currently skipping a few beats. I understood the goose bumps covering my arms."

"I hated how hard it was to be alone all the time."

"Something inside of each of us snapped, and it was beyond repair. That something would be damaged forever, unable to know what it felt like to be alive ever again.
That something was our hearts."

"The things we truly love stay with us always, locked in our hearts as long as life remains."
(!!! czy TO nie jest piękne? !!!)

"With time and heartache, I learned the hardest truth of life: you can't force love to happen, no matter how hard you try. You can't force someone to love you, to be proud of you, to care. The only thing you're in control of is your own soul and discovering what makes your heart beat."


           
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia